Jesień 2020, nr 3

Zamów

Hegemonia „nowej polityczności”?

Warto rozróżnić podstawowe praktyki dyskursywne w obrębie politycznie zorientowanej krytyki literackiej. Wbrew pozorom trudno bowiem na jednej szali położyć układające się w spójny projekt „nowego” czytania literatury szkice Przemysława Czaplińskiego i ekspansywne, besserwisserskie manifesty lewicowej krytyki literackiej (której najjaskrawszym przykładem są teksty programowe Igora Stokfiszewskiego) czy prawicowe ekscesy spod znaku twórczości Andrzeja Horubały lub Wojciecha Wencla. Z jednej strony mamy bowiem wyważony postulat uwolnionego od uprzedzeń politycznych interpretowania tekstu po to, by wskazać nierówność otaczających nas narracji, z drugiej – odpowiednio – budowany na zgliszczach marksistowskiej poetyki światopoglądowy prozelityzm, kościołkową opowieść o „prawdziwych katolikach” i pełną nieznośnego, mentorskiego tonu wersję ideologicznego przewodnika dla żelaznego elektoratu prawicy. Tak jak polityczność polityczności nierówna, tak i eksploatowanie tej kategorii w konkretnych praktykach krytycznoliterackich różne miewa oblicza.
Wspomniane rozróżnienia chciałbym uznać za punkt wyjścia do pokazania kilku niebezpieczeństw, wynikających, jak sądzę, z uprzywilejowania takiego spojrzenia na literaturę (czy sztukę w ogóle), które w pierwszej kolejności odwołuje się do ich politycznych i społecznych uwikłań. Jednym z najważniejszych kłopotów, jaki tutaj widzę, jest postulowana dość regularnie sugestia, jakoby wyłącznie zaangażowana lektura tekstu mogła pretendować do miana odczytania o najwyższym potencjale krytycznym i poznawczym. Kwintesencją tego stanowiska są końcowe zdania tekstu Zmiana w literaturze (odczyt) Igora Stokfiszewskiego, który zauważa: „Tak czy inaczej wydaje się, że dziś jedynie lektura światopoglądowa, nielicząca się z ułomnościami dyskursu pokoleniowego i nieistotnością sporów wokół estetyki może rozbudzić antagonizmy i pokazać, że literatura (wbrew końcowi historii, krachowi na giełdzie postępu i innym smutnym historyjkom, które wmawiają nam, że żyjemy w najlepszym ze światów) jednak ulega zmianom”.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ Lato 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.