Lato 2021, nr 2

Zamów

Czytanie świata Nieśmiertelny przemysł śmierci

Waranasi, zachodni brzeg Gangesu. Od dłuższego czasu patrzę na kłęby siwego dymu i zastanawiam się, co ja do cholery tutaj robię. Co się ze mną stało, że sam, z własnej woli, zapragnąłem przyjechać w to miejsce? Kiedy minąłem ową nieprzekraczalną granicę turystycznej ciekawości? Ile muszę jeszcze zobaczyć, by przestać lekceważyć fakt, że patrzenie nie jest czynnością niewinną? Aż chce mi się rzygać. Odpowiedzi nie będą miłe, nie będą krągłymi zdaniami z przewodnika o granatowych okładkach. […]
 „Witaj w metafizycznym Waranasi – przywitała mnie darmowa mapka turystyczna – oto jedno z siedmiu świętych miast hinduizmu, bez wątpienia najbardziej intrygujący punkt sakralnej geografii Indii”. Tak, to doskonałe miejsce, by pokazać, czym być może relacja turystyczna.
Znalazłem się w mieście, którego sensem i istotą jest pielgrzymka. Przybywają tu pobożni hindusi z całych Indii, by oddać się rytualnej kąpieli w wodach Gangesu. Pielgrzymują umierający, skoncentrowani na swym ostatecznym pragnieniu – zespojenia ziemskich prochów z świętym nurtem. Napływają w końcu i turyści poszukujący swoich świętości – autentyzmu inności i metafizyki podróży. To tu, w turystycznej przestrzeni tego miasta, zrealizować ma się ich sen o mistycyzmie peryferii cywilizowanego świata, tajemniczym Oriencie.
Różnorodnych pielgrzymów łączy w Waranasi pięciokilometrowe nabrzeże – ciąg kamiennych schodów prowadzących ku świętej wodzie, zwanych ghat. Przy nich stoją zacumowane łódki pomalowane niezwykle wyrazistymi kolorami, nad nimi górują tysiące świątyń, pałaców, uliczek, hotelików, restauracyjek, zakamarków i ciągnące się bazary. Wszędzie kwitnie życie, słychać śmiechy, targowanie, gwar. Poza dwoma ghatamiMankarnika i Hariśćandra. Tam unosi się siwy dym, płoną całopalne stosy, nic nie kwitnie. Tam trwa wyzwolenie.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ Lato 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.