Jesień 2020, nr 3

Zamów

Otwarta ortodoksja Granice otwartości, granice ortodoksji

Paweł Milcarek
Co do rozumienia teologii, mnie bardzo bliskie jest przekonanie Ojców pustyni, że kto zaczyna się modlić, ten zaczyna uprawiać teologię; a z drugiej strony – że kto zaczyna uprawiać teologię, wraz z nią powinien „uprawiać” modlitwę. Te dwa wymiary są ze sobą ściśle powiązane – i rzeczywiście były powiązane w teologii monastycznej. Dlatego niebezpieczna jest akademizacja teologii, prowadząca do rozdzielenia tych dwóch perspektyw. Teologia powstaje wewnątrz wspólnoty przyjmującej Objawienie, wierzącej i celebrującej wiarę. Formuły teologiczne rodzą się dlatego, że ludzie się modlą nie tylko indywidualnie, ale jako święta społeczność. Ortodoksją jest najpierw praktykowany w liturgii poprawny sposób chwalenia Boga – a dopiero następnie związany z tym poprawny sposób mówienia o Bogu. Ona rodzi się dlatego, że ludzie się modlą i adorują Pana, a nie dlatego, że piszą książki.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ks. Grzegorz Strzelczyk
Teologia to góra lodowa, której wierzchołkiem jest Magisterium, zaś na samym wierzchołku tego wierzchołka jest to, co nazywamy charyzmatem nieomylności. Z tego wynika, że baza na dole musi być bardzo szeroka. To jest wolność poszukiwań teologicznych. Czasem niektórzy poszukujący zostaną na szczycie rozpoznani jako nieortodoksyjni, ale ich poszukiwania pozwalają dookreślać ortodoksję.
Teologowie czasem muszą stawiać pytania w przestrzeni nieznanej. Bez tego Magisterium nie ruszy z miejsca, bowiem jeżeli nie mamy nowego pytania, to nie będziemy mieli nowego rozstrzygnięcia.

Piotr Sikora
Sytuacją idealną byłoby, aby Magisterium nie ograniczało, lecz pełniło służbę, polegającą na przypominaniu, że – jako teolog, czyli ktoś próbujący zrozumieć ludzką relację z Bogiem – nie jestem nieomylny, mogę pobłądzić i że warto bym uwzględniał mądrość wypracowaną przez pokolenia ludzi, którzy tę samą relację z Bogiem próbowali zrozumieć.
Innym zadaniem Magisterium jest – powinno być – umożliwianie rozmowy, kiedy rwie się porozumienie między pojedynczymi teologami czy wspólnotami. Jesteśmy bowiem ludźmi, którzy – wspólnie i każdy osobiście – podążają ku Bogu i próbują tę swoją drogę zrozumieć. Bóg jest zawsze większy od tego, jak Go pojmujemy, dlatego musimy ciągle przekraczać nasze aktualne ujęcia, ponawiać próby zrozumienia Go i uczyć się od siebie nawzajem.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ Lato 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.