Zima 2020, nr 4

Zamów

Wyjść jak Jonasz do Niniwy

Wydaje się, że w Watykanie następuje wyraźna zmiana klimatu. Ton nadawać odtąd będą nie niszowe teologiczne refleksje, lecz gesty o charakterze profetycznym. Papież Bergoglio nie jest bowiem (w przeciwieństwie do swego poprzednika) typem naukowca. A jednak można spokojnie założyć, że nie bez powodu zdobył uznanie kardynałów. Był bez wątpienia znany jako charyzmatyczny duszpasterz. Ale zdaje się, że kardynałów pociągnęła przed konklawe wizja Kościoła, którą im zaprezentował. Wizja znacznie chyba wykraczająca poza to, co zwyczajowo się widzi w formule „Kościoła ubogiego” czy „Kościoła ubogich”.
W swym przemówieniu na jednej z kongregacji kardynalskich przed konklawe kardynał Bergoglio za klucz do koniecznych obecnie zmian w Kościele uznał ewangelizację rozumianą jako radykalne wyjście z Kościoła. Nie chodzi o to, by ludzi do wiary przyciągać (ks. Twardowski takie nastawienie oddał niegdyś w słynnym tytule wiersza: „nie przyszedłem pana nawracać”), lecz do nich bezpośrednio trafiać. Bergoglio mówił, że trzeba pójść „na rubieże […] do granic ludzkiego istnienia, które jest misterium grzechu, bólu, niesprawiedliwości, ignorancji, braku praktyk religijnych, [tajemnicą] myślenia, wszelkiej nędzy”.
Odnosząc się do obrazu kołaczącego do drzwi Jezusa z Janowej Apokalipsy, arcybiskup Buenos Aires przedstawił kardynałom dość nietypową jego interpretację. Jego zdaniem, Jezus nie puka do drzwi tylko od zewnątrz. Może pukać w drzwi z wnętrza Kościoła, bo pragnie też z tego Kościoła na zewnątrz wychodzić. Tymczasem „egocentryczny Kościół rości sobie prawo do zatrzymania Jezusa dla siebie i nie dopuszcza do tego, aby wyszedł On do innych”. Bergoglio uznał, że to podstawowa choroba współczesnego Kościoła, którego główną cechą stał się „duch teologicznego narcyzmu”. Skutki takiej postawy są tragiczne: „Obracający się wokół siebie samego Kościół wierzy – jakby nie był tego świadomy – że ma własne światło. Przestaje być „Tajemnicą światła” i wtedy daje miejsce każdemu straszliwemu złu „duchowej światowości” (według słów de Lubaca – najgorszego zła, które może zdarzyć się Kościołowi). Ten (Kościół) żyje, kadząc jednym i drugim”.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ, lato 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.