Jesień 2020, nr 3

Zamów

Rzeczy (nie)pospolite Czy jesteśmy jeszcze wspólnotą?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Bardzo krótko trwał historyczny moment, w którym niektórym z nas – w tym także mnie – wydawało się, że głęboki konflikt polityczny w Polsce może zostać znacznie złagodzony. Miało to miejsce bezpośrednio po tragicznej katastrofie smoleńskiej.

Wydawało się wówczas, że wspólne narodowe nieszczęście raniące wszystkie ugrupowania polityczne, dotykające bezpośrednio przedstawicieli różnych struktur państwowych, wszystkich Kościołów i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego sprzyjać będzie odbudowaniu poczucia wspólnoty i skłoni do przyjmowania postaw solidarności i wzajemnego szacunku. Niestety, już kilka dni po katastrofie smoleńskiej okazało się, że te nadzieje były płonne.
Z upływem czasu było coraz gorzej. Tragedia smoleńska – zamiast łączyć – coraz bardziej nas dzieli. Od dawna nie jest to już, zupełnie naturalny, spór o odpowiedzialność za błędy i zaniedbania konkretnych ludzi i struktur państwowych w przygotowaniu i przeprowadzeniu tragicznego lotu do Smoleńska. Spór dotyczy obecnie faktu o podstawowym znaczeniu: czy mieliśmy do czynienia z wypadkiem, czy też z zamachem i to przeprowadzonym z polskim udziałem. Tezę o zamachu i odpowiedzialności zań przedstawicieli polskich władz uważam za absurdalną, ale nie mogę ignorować faktu, że wielu moich rodaków skłonnych jest ją poważnie rozważać, a nawet zaakceptować.

Bez wątpienia jako wspólnota narodowa jesteśmy głęboko podzieleni. Chyba najgłębiej od przełomowych wydarzeń 1989 roku. Podział ten wydaje mi się zresztą bardziej złożony od naszkicowanego powyżej. Nie uwzględnia przecież nurtu nowego nihilizmu, o którym pisał Zbigniew Nosowski w pierwszym ubiegłorocznym numerze WIĘZI. Nie jest to wyłącznie nurt antyklerykalny, a nawet nie da się go sprowadzić do dążenia, aby wypchnąć Kościół z przestrzeni publicznej. „Polski zapateryzm” chce „modernizować” Polskę, zmieniając jej tożsamość, usuwając z niej dziedzictwo chrześcijaństwa i zasady moralne, które z chrześcijaństwa wynikają. Ten nurt jest obecnie wyraźnie mniejszościowy, ale nie jest marginesem. Korzysta z sympatii znacznej części mediów i wielu celebrytów. Żywi się błędami tych duchownych, którzy w modernizacji Polski i nowoczesności widzą wyłącznie zagrożenia i podejmują rolę politycznych agitatorów.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ nr 1/2013 (cały magazyn dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.