Jesień 2020, nr 3

Zamów

Egzorcyzmowanie Facebooka

Siedząc dzisiaj nad książką o przestępstwie obrazy uczuć religijnych natknąłem się na termin „animus iniurandi”, to znaczy „zamiar obrażenia”. Pojęcie to pojawia się w literaturze przy analizie kwestii zamiaru koniecznego do zaistnienia tego przestępstwa.Część prawników jest zdania, że obrazić cudze uczucia religijne można wyłącznie z zamiarem bezpośrednim, to znaczy z wyraźną i nie poddającą się wątpliwości chęcią obrażenia.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kiedy wrzucałem na FB krótką notatkę mówiącą, że ten rodzaj złego ducha (animus to zamiar, ale także duch i dusza) rozplenia się bardzo szybko, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, że dotyczy on nie tylko obrażania wierzących przez niewierzących. Ten fakt – choć bolesny – jest jakoś zrozumiały. Okazuje się bowiem, że wierzących z wielką radością obrażają inni wierzący. Pierwotnie chciałem tutaj podać przykłady stron i fanpage’ów osób, które deklarują się jako katolicy i wierni synowie Kościoła, a które w słowach niewybrednych i często wulgarnych wyrażają się o innych wierzących, a także o samym papieżu. Nie podam jednak, by nie reklamować chamstwa.

W tym kontekście pojawiły się pytania, co robić z osobami, które świadomie obrażają innych na FB czy forach internetowych. Czy to po chrześcijańsku usuwać ich z listy znajomych, blokować ich wpisy, wypisywać się z grup dyskusyjnych. Internet jest przykładem tego, co socjologowie nazywają „third place” – sfera pośrednia pomiędzy tym co prywatne, a tym co publiczne. Własna tablica („wall”) na profilu jest już jednak czymś innym – to element przynależący do sfery prywatnej, w pewnym sensie własność danego profilu: osoby czy instytucji. Tam reguły gry są nieco inne. Analogicznie do sytuacji w tzw. realu każdy ma prawo moderować swoją tablicę, decydować kto i co na niej będzie pisał. Nikt (chyba, że jest duchowym masochistą) nie pozwala sobie, by w jego domu jakikolwiek gość go obrażał. Kończy się to wystawieniem gościa za drzwi. Trzeba rozmawiać z każdym, kto chce rozmawiać. Z trudem dostrzegam jednak możliwość rozmowy z tym, kto przychodzi do mnie z wyraźnym nastawieniem i zamiarem, by mnie obrazić.

Wolność słowa ma dwa oblicza: jest prawem do obrażania, ale jest także prawem do tego, by nie być obrażanym. „Animus iniurandi” to nazwa złego ducha. Czas rozpocząć egzorcyzmy na FB.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.