Jesień 2020, nr 3

Zamów

Biskupi, chodźcie z nami?

Nie śledziłem na bieżąco sobotniego warszawskiego marszu, byłem bowiem w tym czasie w Lublinie na Kongresie Kultury Chrześcijańskiej (zob. tutaj).

Po powrocie widzę ciekawą sytuację. Oto pojawiły się dwie odrębne opowieści o relacji Kościół hierarchiczny–organizatorzy manifestacji. Wśród krytyków marszu słychać często oskarżenie: „Dlaczego Kościół to wszystko popiera?”. W gronie zwolenników sobotniej demonstracji wyraźne jest natomiast zdziwienie i oburzenie: „Dlaczego biskupów nie było na marszu?”.

Bo rzeczywiście biskupów na marszu nie było. Demonstranci spodziewali się tego, bo przynieśli ze sobą transparenty: „Biskupi, chodźcie z nami” i „Oto owce bez pasterza”. Dzisiaj z tej nieobecności hierarchów musiał się już ostro tłumaczyć portalowi Fronda.pl rzecznik metropolity warszawskiego, ks. Rafał Markowski (zob. tutaj). Warto zwrócić uwagę na ton, jaki nadał tej rozmowie dziennikarz Frondy.pl. To już nie są pytania, lecz oskarżenia pod adresem pasterzy, którzy opuścili lud wierny. Tu była Polska, tu był Kościół, a nie było z nim biskupów, bo bali się podpaść „Gazecie Wyborczej” – tak można streścić to rozumowanie.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Warto przypomnieć, że poprzednia wielka manifestacja w tej samej sprawie miała miejsce 21 kwietnia, kiedy to obie diecezje warszawskie przeżywały kulminację akcji Ewangelizacja Warszawy. Kard. Nycz i abp Hoser inspirowali wówczas serię działań pokazujących miłość Boga do każdego człowieka i prawdziwie piękne oblicze Kościoła, a tymczasem na placu Trzech Krzyży biskup z innej diecezji głosił kazanie do demonstrantów, potwierdzające tezę o związkach Kościoła z jednym tylko nurtem politycznym.

Jeśli władza biskupa ma jeszcze cokolwiek znaczyć, to właśnie również to, że może on i powinien nie wyrazić zgody na pewne działania, które uważa za szkodliwe. Dlatego chcę podziękować metropolicie warszawskiemu, kard. Kazimierzowi Nyczowi, że tym razem skutecznie wyegzekwował słuszne oczekiwanie, aby demonstracja współorganizowana przez partię polityczną – a więc jednoznacznie partykularna – odbywała się bez udziału hierarchii, czyli bez oficjalnego błogosławieństwa Kościoła.

„Biskupi, chodźcie z nami!” – głosił transparent na marszu. A może należałoby raczej (wspólnie) zawołać: „Biskupi, chodźcie z Ewangelią!”? Nie chodźcie z jakimikolwiek partykularnymi „nami”, lecz pokazujcie uniwersalizm Kościoła! Chodźcie z Ewangelią – a tak się składa, że akurat wczoraj czytano w kościołach słowa Jezusa: „kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”… Dajcie świadectwo, że Kościół jest dla grzeszników, że jest w nim miejsce na różnorodność. Wszystkim „nam” stawiajcie również wymagania. Nie odrzucajcie oczywiście tych, którzy w sobotę stawiali znak równości między katolicyzmem a jedną wizją polityczną – przygarnijcie ich, ale jasno powiedzcie, że właśnie wierność Ewangelii i dobro Kościoła wymagają, aby myśleć i działać inaczej. Tak jak potrafił to wyraźnie powiedzieć bp Piotr Jarecki w katedrze warszawskiej po awanturze podczas pogrzebu Józefa Szaniawskiego.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.