Jesień 2020, nr 3

Zamów

O naturze mężczyzny i kobiety

W starożytnej Sparcie prawo do kamienia nagrobnego miały jedynie kobiety, który umarły przy porodzie, i mężczyźni, którzy zginęli w walce. Było to symboliczne uznanie prawdy, że kobieta nigdy nie jest bardziej kobieca niż w momencie, gdy staje się matką, a mężczyzna bardziej męski niż gdy staje do walki. Oba te wydarzenia, postrzegane jako tzw. ryty przejścia, dotykają życia i śmierci. Dziewczyna powinna zaryzykować swoje życie, rodząc dziecko, mężczyzna zaś ryzykuje swoim życiem na polu walki.

Od czasów starożytnej Sparty dzielą nas wieki i technologia, które uczyniły zarówno poród, jak i walkę na wojnie czymś o wiele bezpieczniejszym, choć przecież zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku żadna technika ani technologia nie zlikwidowała zupełnie owego ryzyka utraty życia. We Francji, na początku XX wieku równorzędność ról męskich i żeńskich wyjaśniano następująco: „Tym, co czyni naszą armię silną jest obowiązkowa służba wojskowa; wysiłek macierzyństwa czyni naszą nację liczną, zdrową i potężną. I te dwie rzeczy są tak samo ważne dla wielkości naszej ojczyzny” (Bulletin de l’Académie de Médicin, 12.11.1907).

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Tak modelowy podział ról i postrzeganie męskiej i żeńskiej tożsamości bywa dzisiaj mocno poddawany w wątpliwość. I niekoniecznie musi chodzić od razu o feminizm. Jak na razie pisano o jednym mężczyźnie, który rodził, ale dostęp kobiet do tego, co tradycyjnie męskie, czyli do wojny i walki jest coraz powszechniejszy. Kobiety są coraz bardziej obecne w tzw. męskich zawodach, ale także w typowo męskich sportach, jak choćby boks, że o piłce nożnej nie wspomnę. Coraz większa aktywność zawodowa kobiet, także w okresie powstawania i powiększania się rodziny wymusza od mężczyzny przejmowanie części obowiązków tradycyjnie przypisanych kobiecie. I nie jest żadną akceptacji filozofii gender stwierdzenie, że choć seksualnie mężczyzna pozostaje mężczyzną a kobieta kobietą, to w obszarze płci kulturowej (czyli gender) na pewno dokonują się różnorakie przeobrażenia. Dotykają one także Kościoła, czego odpryskiem jest dyskusja o ewentualnym kapłaństwie kobiet, dopuszczeniu dziewcząt do ministrantury itd.

Daleki jestem od oceny tych procesów i ich zasadności analizowanej z różnych punktów widzenia: psychologicznego, socjologicznego, filozoficznego, teologicznego czy politycznego. Każdy z tych punktów widzenia będzie uzasadniał po swojemu. Może jednak rzeczy są bardziej zniuansowane niż nam się wydaje i samo bycie mężczyzną i kobietą nie jest wcale takie jednoznaczne. W końcu też jestem mężczyzną, a przecież sam sobie gotuję i piorę, czego wielu mężczyzn nie robi, gdyż (wciąż) uważa te czynności za niemęskie. Trzeba więc uważać, by rzeczywistej męskiej i kobiecej tożsamości nie pomylić ze stereotypami w myśleniu o płci, gdyż czasami elementy kulturowe i zmienne bywają brane za istotę tożsamości płci.

Przy całym jednak zawirowaniu w myśleniu o kobiecie i mężczyźnie, przy wzięciu pod uwagę zmian, które dokonały się na przestrzeni wieków, trzeba jednak przyznać, iż jest jakowaś prawda w tym starożytnym modelu postrzegania płci: cechą kobiety jest zdolność do dawania życia, cechą mężczyzny – zdolność do jego odbierania. Uświadamiamy to sobie wtedy, gdy nagle spotykamy się z zaprzeczeniem obu modeli. Mało co tak wstrząsa opinią publiczną jak osoba matki dzieciobójczyni. Mało co tak wzrusza jak widok mężczyzny z niemowlęciem na ręku.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.