Zima 2020, nr 4

Zamów

Głos w sprawie pieluszek

Problem tylko wydaje się banalny. W gruncie rzeczy ma doniosłe konsekwencje teologiczne. Chodzi o pieluszki Jezusa, a właściwie o ich brak.

Nie ulega wątpliwości, iż świadomość wiernych kształtują także obrazy. W okresie Bożego Narodzenia są to różnego rodzaju żłóbki, szopki, wizerunki przedstawiające Narodzenie Pańskie. Gdy się im przyglądałem, zastanowiło mnie to, jak przedstawiany jest na nich Jezus. Najczęściej Jezus owinięty jest w jedną, skromną pieluszkę, ledwo okrywającą biodra, w kawałek materiału, a czasami nawet bywa ukazany zupełnie nago. Czy słusznie?

Tradycja kolędowa uświadamia nam ubóstwo sytuacji porodu w szopie czy raczej grocie skalnej, gdzie spędzano zwierzęta. Śpiewamy przecież o Maryi, która „uboga była, rąbek z głowy zdjęła”. Św. Łukasz zanotował, że „owinęła go w pieluszki” czy też „owinęła go pieluszkami” (Łk 2,7). Autor wyraził to greckim czasownikiem „esparganosen”, który wskazuje na czynność owijania i używany był zarówno do opisywania owijania pieluszkami, jak i owijania bandażami czy też w innych podobnych sytuacjach, gdzie wymagano owinięcia ciała w jakieś płótno (choć w przypadku pogrzebu Jezusa Łukasz używa innego czasownika).

Św. Hieronim w Wulgacie przetłumaczył ten czasownik już całym wyrażeniem „pannis eum involvit”. O ile czasownik „involvo” nie kryje żadnych niespodzianek, znaczy bowiem tyle co „1. wtoczyć coś na coś, 2. owinąć, osłonić, zawinąć”, o tyle rzeczownik „pannus” tak jednoznaczny nie jest. Słowniki podają wiele znaczeń tego słowa: kawał płótna, pielucha, płat, łachman, szmata. W kontekście, jakim są narodziny, najbliżej nam do pieluszek, ale może skoro „uboga była”, to jednak płat materiału, łachman, bo przecież chyba nie szmata?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Miała więc czym (w co) Go owinąć Maryja czy nie miała? Kiedy rozmawiałem z jedną matką na ten temat, zwróciła mi ona uwagę, że przecież u kobiety oczekującej dziecka istnieje syndrom wicia gniazda, który objawia się także poprzez przygotowanie materialne na poród. Mimo że w okresie panowania Cezara Augusta nie było badań USG, to Maryja zapewne zdawała sobie sprawę, że jest blisko rozwiązania, nawet jeśli nie mogła przewidzieć dokładnej daty. Czy wyruszyła w drogę z Nazaretu do Betlejem nieprzygotowana, nie zabierając tego, co konieczne do pielęgnacji dziecka? (Trzeba dodać, że to, co wówczas było konieczne, pewno wiele miejsca nie zabierało w bagażu transportowanym na ośle).

Nagość Jezusa na obrazach i w szopkach może mieć zapewne znaczenie metaforyczne. „Pan Niebiosów obnażony” to Bóg, który wyzbył się boskiego splendoru aż do granic ludzkiej natury, aż do nagości, Bóg ubogi, który nie ma się nawet czym okryć. Czy jednak aż tak metaforycznie spoglądamy na szopkę? Wydaje mi się, że czytamy w niej raczej scenę realistyczną ze scenografią jak najbardziej zbliżoną do rzeczywistości. Dlatego zastanawia mnie widok „niedoubranego” Jezusa pośród zimnej – jeśli było to w grudniu – groty przeznaczonej dla zwierząt. A nawet gdyby to było lato, to nie przypuszczam, by jakaś normalna matka wystawiła bez mała nago swoje dziecię na widok publiczny niczym bobaska do zdjęcia. Tak, Maryja do bogatych nie należała. Uboga była, ale nie zgodzę się, że była niezaradna, by nie powiedzieć – głupia.

Teologia wizualna może być zdradliwa. Wszystko zależy od tego, jaką zastosujemy hermeneutykę: naturalistyczną czy metaforyczną. Inaczej się nie dowiemy, co tak naprawdę „autor chciał przez to powiedzieć”.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.