Jesień 2020, nr 3

Zamów

Sienkiewicz a tatarski Robin Hood

Jednym z najciekawszych komentarzy do obrazu przeszłości obecnego na kartach Trylogii, który sformułowali tatarscy historycy, była refleksja nad treścią Pana Wołodyjowskiego. Traktowała ona o problemie powstania tatarskiego w latach 1672–1673 –porównywanego do pierwszych insurekcji kozackich – i rzucała nowe światło zarówno na stosunki polskie-tatarskie, jak i obraz społeczeństwa XVII-wiecznej Polski. Stwierdzano, że „trzecia część Trylogii nie daje prawdziwego obrazu” ani przywódcy insurekcji, którym była postać historyczna – pierwowzór Azji Tuhajbejowicza-Mellechowicza – bej barski Aleksander Kryczyński, ani też tła powstańczego ruchu Tatarów, określanych wówczas mianem Lipków. Co więcej, literackiej prezentacji zagadnienia, poza „dowolnością, wymysłami i przekręceniami”, towarzyszyć miało również „zbyt hojne szafowanie obelżewymi epitetami” – stwierdzał Stanisław Kryczyński, który w badaniach nad rzeczywistością historyczną Trylogii oparł się na niewykorzystanych wcześniej archiwach. […]
     Historyczny obraz rotmistrza Aleksandra Kryczyńskiego – do czasu, gdy stanął on na czele insurekcji tatarskiej – stanowił uosobienie systemu wartości bohatera-patrioty polskiego i przedstawiciela stanu szlacheckiego doby XVII stulecia. Model ten manifestował się w biografii późniejszego beja barskiego zarówno poprzez pieniactwo, jak i miłość do ziemi, rodziny oraz ojczyzny, których honoru bronił z narażeniem życia, rzucając się w wir najgorętszych walk. Jako posesjonat rotmistrz wiódł typowe szlacheckie życie, uczestnicząc w zajazdach i tocząc nieustanne wojny z sąsiadami o grunta.
Szlachecki ideał rycerski Aleksander Kryczyński realizował, pieczętując krwią własną udział w szeregu najważniejszych polskich wojen połowy XVII wieku. Jako miecz karzący Rzeczypospolitej walczył z Kozakami Chmielnickiego, następnie stawał mężnie u boku Stefana Czarnieckiego i króla Jana Kazimierza, odnosząc wiele ran w walce przeciw najazdom: szwedzkiemu, moskiewskiemu, siedmiogrodzkiemu i rokoszanom Lubomirskiego.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w miesięczniku WIĘŹ nr 11-12/2012 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.