Jesień 2020, nr 3

Zamów

Skandal niewiarygodnych nierówności

Dzisiejszy kryzys ekonomiczny zachwiał dominującym od kilkudziesięciu lat paradygmatem neoliberalnym – gloryfikującym wolny rynek, domagającym się maksymalnego ograniczenia roli państwa i niechętnym państwu socjalnemu. Tymczasem kryzys zaczął się w Stanach Zjednoczonych, będących jednym z państw najmniej opiekuńczych – czyli, według liberałów, kraju na kryzys najbardziej odpornym. Natomiast Szwecja, jedno z najbardziej socjalnych państw świata, radzi sobie z kryzysem wcale nieźle. Okazało się – jak zauważył Andrzej Walicki – że „różnica między ideałem a rzeczywistością jest w wypadku wolnorynkowego liberalizmu taka sama z grubsza, jak w wypadku programowo antyrynkowej utopii komunistycznej”.    
Dziś przez cały świat przetacza się dyskusja nad przyczynami kryzysu. Jedno jest pewne – to nie socjaliści go spowodowali. Dogmaty liberalnej ekonomii podważają dziś ludzie, których nie można nazwać lewakami. Dyskusja toczy się już nie o potrzebę kontroli państwa nad rynkiem, lecz o jej zakres i formy. Ta przechodząca przez świat fala protestów przeciwko istniejącemu systemowi ekonomicznemu – uderzającemu już nie tylko w tradycyjnie biedne grupy, ale także w klasę średnią (prekariat) – wskazuje, że konieczne będą radykalne reformy, a nie tylko retusze tego systemu. Niepokój budzi fakt, że dotychczasowe zabiegi walki z kryzysem zdają się bardziej ratować banki – sprawców kłopotów, a nie ich ofiary. Może to oznaczać, że opór przed takimi reformami będzie silny. Dlatego sądzę, że istniejąca w Kościele katolickim refleksja nad problemami społeczno-gospodarczymi może być bardzo pożyteczna w dyskusji nad ukierunkowaniem tych reform.
Koncepcje neoliberalne jako program dla Polski tworzyła m.in. grupa gdańska, w której skład wchodzili Jan Krzysztof Bielecki. Wojciech Duda, Janusz Lewandowski i Donald Tusk. Ten ostatni pisał w 1987 r.: „Gwarantami prawidłowego funkcjonowania gospodarki są własność prywatna, wolny rynek i swobodna konkurencja wolnych wytwórców. Propozycja reform i presja społeczna jego elit powinna iść w tym kierunku”.
Tadeusz Mazowiecki, jako premier, wysunął wówczas koncepcję społecznej gospodarki rynkowej – w istocie, jak sądzę, socjaldemokratyczną – którą podtrzymuje do dziś. Uznał jednak konieczność reformy proponowanej przez Leszka Balcerowicza, reformy wprowadzającej elementy kanoniczne dla gospodarki rynkowej, lecz nadające jej przy tym neoliberalną specyfikę, którą cechuje maksymalne ograniczenie funkcji opiekuńczej państwa.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w miesięczniku WIĘŹ nr 11-12/2012 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.