Jesień 2020, nr 3

Zamów

Eks post Poza szachownicę

Wyobraźmy sobie małe istoty – coś pomiędzy mikroskopijnymi owadami a drobnoustrojami, które żyją na szachownicy, ustawionej w hali, gdzie odbywa się wielodniowy turniej szachowy. Obdarzmy te stworzenia zmysłem obserwacyjnym i pasją badawczą, ale wzrokiem dość ograniczonym, by nie sięgał on poza planszę do gry. Zauważą one, że w zamieszkanej przez nich przestrzeni odbywa się co pewien czas (w rytmie rozgrywanych kolejno partii) jakiś ruch. Gromadząc dane, zauważą one pewne regularności (zaczynając od ruchów otwarcia, których we współczesnych szachach jest ograniczona ilość). Stopniowo, porównując zbierane z narażeniem życia fakty (jeden z badaczy poległ pod figurą hetmana, gdy szachista zbyt gwałtownie, jak na refleks mikroskopijnego uczonego, postawił ją na polu, gdzie ów siedział, wołając: „mat!”), będą w stanie być może rozróżnić koniki od laufrów, a pionki od wież; któryś w końcu sformułuje rewolucyjną teorię, że obiekty na szachownicy poruszają się zgodnie z wolą dwóch, konkurencyjnych ośrodków decyzyjnych. Jakiś geniusz – zapewne zresztą wyśmiany przez innych – zdąży przed końcem rozgrywek opublikować pracę, dowodzącą, że te „ośrodki decyzyjne” zmieniają się w trakcie turnieju (historii tego małego świata), gdyż można prześledzić w ich posunięciach zbyt różniące się od siebie strategie.
Tyle powie ich, małych badaczy, nauka. Bardzo wiele: w efekcie będą oni umieli zrekonstruować zasady gry w szachy. Natomiast żaden z nich nie będzie potrafił odpowiedzieć na pytanie o sens całej tej zabawy. Nie będzie umiał opisać, na czym polega splendor wygranej w turnieju, ani gorycz przegranej. Nie zrozumie zależności między stanem psychicznym szachistów (zmęczeniem, kłopotami rodzinnymi, wpływem publiczności itp.) a przebiegiem partii. Nie dlatego, że wykraczałoby to poza zdolności intelektualne mikroskopijnych uczonych; lecz dlatego, że zajęli się oni innym poziomem, czy może lepiej powiedzieć, by uniknąć wrażenia hierarchizacji: innym aspektem obserwowanego zjawiska. 

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w miesięczniku WIĘŹ nr 10/2012 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.