Jesień 2020, nr 3

Zamów

Przełom w KIK-u

Minęło 40 lat od przełomowego walnego zebrania członków zwyczajnych Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, które 16 kwietnia 1972 r. – w niezwykle trudnych warunkach politycznych – zdecydowało o utrzymaniu niezależności Klubu od władz, korzystając oczywiście ze wsparcia i ochrony ze strony Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
W swojej książce Oaza na Kopernika Andrzej Friszke pisze:

młodzież zgrupowana w Sekcji Kultury i jej sprzymierzeńcy ze średniego pokolenia przejęli władzę w Klubie. Było to wydarzenie przełomowe przesądzające o dalszych losach KIK-u. Wskutek tej zmiany Klub w następnych latach ograniczył do niezbędnego minimum kontakty z władzami administracyjnymi, natomiast zaczął przerzucać pomosty do środowisk opozycji. W 1972 r. Klub wszedł na drogę prowadzącą już wprost do zaangażowania się w kampanię konstytucyjną w 1976 r, a w 1980 r w ruch „Solidarności”.

Można tu dodać, że wielu z członków KIK było potem żywo zaangażowanych w rozwój środowisk niezależnych i opozycyjnych przed 1980 r. W innej książce Czas KOR-u Friszke pisze też, że „nawiązanie dialogu i bezpośrednich kontaktów między dawnymi komandosami i środowiskiem KIK było jednym z najważniejszych zjawisk lat 70.”. Należy podkreślić, że nie było to tylko doświadczenie warszawskie, bo zarówno KOR, jak i ROPCIO rozwijały stopniowo działalność na cały kraj, a w kontaktach tych uczestniczyły też, mniej lub bardziej dyskretnie, liczne środowiska duszpasterstw akademickich inspirowane i animowane od kilkunastu lat przez nasze Kluby.

Czas podziałów

Przełom w 1972 r. nie byłby możliwy, gdyby nie uparta obrona niezależnej politycznie i prosoborowej kościelnie orientacji Klubu i całego Ruchu Znak. Ruch ten prowadzony był przez Jerzego Zawieyskiego (do roku 1969) i Stanisława Stommę oraz wspierany przez silne i zasłużone krakowskie środowiska „Tygodnika Powszechnego” i miesięcznika „Znak”. Zdobył on sobie mocną pozycję w społeczeństwie zwłaszcza w czasie kryzysu marcowego w 1968 r., kiedy Kolo Posłów Znak w Sejmie broniło represjonowanych studentów i atakowanych pisarzy.
Jednakże w latach sześćdziesiątych zaczęły się rysować ostre podziały w Klubie warszawskim i w zespole miesięcznika „Więź”. Podziały te były wspierane i wykorzystywane przez władze komunistyczne. Szczególnie groźny był pogłębiający się podział w zespole „Więzi”. Janusz Zabłocki – lider frakcji, nazwijmy to, „aktywistów prorządowych” – miał ambicję reorientacji całego Ruchu Znak w kierunku bliższej współpracy z PZPR, z zachowaniem jednak lojalności wobec Kościoła i Prymasa. Liczył na integrację ruchu i dalszy rozwój wokół idei zarówno socjalistycznych, jak i patriotyczno-narodowych. Przekonywał do tego kard. Wyszyńskiego oraz zakładał umacnianie się idei narodowych w PZPR ( grupa „moczarowców”).
Zespół „Więzi” jako całość od początku istnienia pisma głosił akceptację zasad socjalistycznych i w większości dość długo popierał „aktywistyczną” koncepcję Zabłockiego. Jedynie redaktor naczelny „Więzi” Tadeusz Mazowiecki – wspierany początkowo tylko przez trzech kolegów w zespole: Juliusza Eskę, Stefana Bakinowskiego i Andrzeja Wielowieyskiego – bronił, przyjętej też na początku działania pisma, koncepcji popaździernikowej demokratyzacji ustroju i ostrożnej niezależności zespołu. Wysuwał też w Sejmie postulaty rewindykacyjne i naciskowe na władze, co oczywiście było przez nie źle postrzegane. Stopniowo Mazowiecki zbliżał się przez to do „pozytywistycznej”, ale niezależnej postawy „Tygodnika Powszechnego”.
Równocześnie w warszawskim Klubie rozwijała się działalność wyraźnie sprzeczna z koncepcją Zabłockiego. Inspirowaliśmy i animowaliśmy liczne ośrodki duszpasterskie, prowadząc akcję odczytową w duchu odnowy soborowej, co wywoływało dużą irytację władz komunistycznych. Prowadziliśmy te działania z Bohdanem Cywińskim, Krzysztofem Śliwińskim i Janiną Słomińską, wspierał nas Andrzej Święcicki i było nas coraz więcej. Rozwijała się też żywo studencka Sekcja Kultury, utworzona przez Feliksa Sawickiego.
Władze postanowiły nas więc osłabić i wyeliminować. Utworzono sekretariat „Porozumienia Klubów” pod kierunkiem zupełnie uzależnionego od władz długoletniego sekretarza Klubu Wacława Auleytnera, a sekretarz KC Stanisław Kania postanowił – po usunięciu Mazowieckiego z Sejmu – uczynić posłem, wbrew propozycjom środowisk Znaku, właśnie Auleytnera. Ponieważ na miejsce zmarłego Zawieyskiego wszedł już do Sejmu także powolny władzom Tadeusz Myślik, Stanisław Stomma zostałby tylko jako listek figowy i byłby osamotniony w prowadzonym dotąd przez siebie 5-osobowym Kole Znak, a w efekcie zupełnie bezsilny. Równocześnie władze dążyły do wyeliminowania nas, czyli niepożądanej „prawicy”, z Klubu.
Mimo restrykcji władz, a także konfliktów z Prymasem (które na szczęście udało się rozładować) spokojna, ale wytrwała i konsekwentna działalność Mazowieckiego oraz rosnący autorytet „Więzi” jako pisma spowodowały, że wyraźna większość z dwudziestoparoosobowego zespołu redakcji opowiedziała się w końcu za Mazowieckim i zaczęła odgrywać w Klubie znaczącą rolę. Mazowiecki, Eska i Jan Turnau wnieśli duży wkład w opracowywanie klubowych programów, weszli też do zarządu Klubu, do którego ja należałem już od dłuższego czasu. Wielu z nas uczestniczyło także w akcji odczytowej na zewnątrz, posługując się często publikacjami „Więzi”. Po paru latach wahań również środowisko studenckie Sekcji Kultury nawiązywało coraz bardziej przyjazne stosunki z „Więzią”. Nie było to łatwe, bo dość długo utrzymywała się zaszczepiona początkowo u młodych pewna nieufność i do „Więzi”, i do Mazowieckiego jako posła z Koła Znak.
Nasi ideowi i polityczni oponenci pod wodzą Janusza Zabłockiego również byli bardzo aktywni. Stworzyli Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych (ODiSS) oraz czasopismo „Chrześcijanin w Świecie”, uzyskali dość duże poparcie w bardziej tradycjonalistycznych środowiskach na KUL, organizowali Tygodnie Społeczne i wydawnictwo, ale unikali pracy duszpasterskiej i problemów odnowy soborowej. Starali się jednak oczywiście utrzymywać dobre stosunki z kard. Wyszyńskim. Mimo długich konfliktów uzyskali też poparcie części Klubu, zwłaszcza jego ówczesnego prezesa, posła Konstantego Łubieńskiego oraz większości Sekcji Rodzin KIK. Ta ostatnia była ideowo rozdarta, ale większość jej członków nastawiona była raczej tradycyjnie-narodowo. Z tych pozycji byli oni niechętni Stommie i „Więzi”, a nawet „Tygodnikowi Powszechnemu”, ale nie byli bynajmniej w pełni przekonani do koncepcji współpracy ODiSS z PZPR.

Czas mobilizacji

Podział w Ruchu Znak był faktem i trwał już od lat, jednak na przełomie lat 1971-1972 sytuacja stała się rzeczywiście krytyczna. Decyzje dotyczące posłów groziły przejęciem Klubu, „Więzi” i naszej bazy gospodarczej – Libelli. Liczyliśmy się poważnie z tym, że trzeba się będzie pożegnać z całą naszą dotychczasowa pracą. Taka zaczynała się robić atmosfera w kręgu ludzi najbardziej zaangażowanych, na czele z Mazowieckim, Święcickim, Eską, Cywińskim i młodszymi kolegami z Sekcji Kultury.
I nagle przyszło otrzeźwienie. Zacząłem przeglądać listę członków zwyczajnych KIK i okazało się, że układ równowagi w Klubie między dwoma ideowymi obozami jest sztuczny, że znaczna większość członków to przyjaciele i ludzie rozsądni, trzeba ich tylko skrzyknąć i zmobilizować (dotąd frekwencja na zebraniach wyborczych była raczej kiepska). Przeciwnicy jednak też spostrzegli, że trzeba się wzmocnić i niespodziewanie, w lutym 1972 r., postanowili przyjąć do Klubu ok. 30 nowych członków zwyczajnych. Mało brakowało, aby kilku osób z naszej grupy zabrakło na tym zebraniu zarządu, a do tego byliśmy w mniejszości. W ostatniej jednak chwili skarbnik Klubu i szef Libelli, bardzo ostrożny Krzysztof Morawski, oburzony tym projektem, sprzeciwił się i wniosek nie uzyskał większości. Był to ważny fakt, o dużym znaczeniu psychologicznym. Podczas kilku większych zebrań w lutym i w marcu 1972 r. trwała też w Klubie ostra dyskusja w sprawie orientacji ideowej.
Kampania przed wyborami nowego Zarządu miała dość ostry charakter. Główny argument przeciwko Święcickiemu, Mazowieckiemu, Cywińskiemu i mnie – kandydującym do władz Klubu – opierał się na przypuszczeniu, że władze nigdy nie zaakceptują takich „reakcjonistów”. Kilka mniejszych sekcji klubowych pod wodzą Dariusza Kaczmarzyka proponowało kompromisowy zarząd z Łubieńskim, Auleytnerem, Hanną Przeciszewską i Zabłockim oraz działaczami Sekcji Rodzin, uwzględniając jednak odważnie ludzi z naszej orientacji: Święcickiego, Cywińskiego i Wielowieyskiego. Sekcja Kultury, która liczyła ok. 60 członków zwyczajnych – kierowana m.in. przez Krzysztofa Śliwińskiego, Andrzeja Paszewskiego, Krzysztofa Łoskota, Michała Wroniszewskiego i Krzysztofa Jedlińskiego – odrzuciła jednak te propozycje, przedstawiając własną 10-osobową listę, do której krakowiacy dorzucili jeszcze Krzysztofa Morawskiego.
Rezultaty przeszły oczekiwania. Podczas walnego zebrania zwołanego na 16 kwietnia 1972 r. frekwencja była rekordowa. Głosowało 175 członków zwyczajnych, czyli ok. 80% wszystkich. Sekcja Kultury, której listę zgłosiła 19-letnia sekretarz Sekcji, Anula Rewkiewicz, wygrała zdecydowanie. Wyniki były następujące: Bohdan Cywiński – 133 głosy (przed głosowaniem przyszła wiadomość, że urodził mu się syn Piotr, przyszły prezes KIK), Andrzej Święcicki – 128, Andrzej Grzegorczyk – 115, Jan Turnau – 113, Andrzej Wielowieyski – 111, Joanna Jankowska – 107, Juliusz Eska – 105, Krzysztof Łoskot – 102, Krzysztof Jedliński – 100, Andrzej Paszewski – 96 i Krzysztof Morawski – 66. Nasi oponenci nie uzyskali ani jednego z jedenastu miejsc w Zarządzie. Janusz Zabłocki otrzymał 64 głosy, Wacław Auleytner – 51, a kandydaci Sekcji Rodzin od 36 do 49 głosów. Do Komisji Rewizyjnej wybrano z Sekcji Kultury Krzysztofa Śliwińskiego, Stanisława Latka i Stanisława Czaplickiego. Okazało się, że orientacja liberalno-demokratyczno-odnowowa ma w Klubie dwu-trzykrotną przewagę. Prezesem został prof. Andrzej Święcicki.
Władze komunistyczne, mimo że bardzo zawiedzione, nie zdecydowały się na represje administracyjne wobec KIK-u. Niewątpliwie decydujące było tu oczywiście stanowisko Kardynała Prymasa, który uważał nasz ruch za ważną cześć „posiadania Kościoła”. Pytałem o to niedawno także b. sekretarza KC PZPR, Stanisława Kanię, który odpowiedział mi, że ostrzejsza reakcja nie wchodziła w grę w związku z normalizowaniem stosunków z Kościołem. Sadzę, że mogła też tu nieco odgrywać rolę opinia międzynarodowa.
Sytuacja Klubu i „Więzi” ustabilizowała się. W okresie najgorętszych wydarzeń 1975-1981 skład Prezydium Zarządu KIK był stabilny. Należeli doń: Święcicki, Mazowiecki, Stanisława Grabska, Wielowieyski i jako skarbnik Tomasz Miłaszewski albo Andrzej Strzelecki. W skład Zarządu wchodzili też w różnych latach aktywni młodzi działacze uczestniczący już w pracach opozycji demokratycznej: m. in. Wojciech Ostrowski, Jan Tomasz Lipski, Bogumił Studziński, Wojciech Arkuszewski i Henryk Wujec. Równocześnie wielu członków Klubu angażowało się w różne działania opozycyjne i niezależne. Dzięki temu Klub mógł odegrać tak istotną rolę w przełomowych wydarzeniach tamtych lat.
Ten późniejszy rozwój wydarzeń był jednak możliwy dzięki tamtemu, przełomowemu walnemu zebraniu w kwietniu 1972 r. Natomiast taki a nie inny przebieg tego zebrania był rezultatem długiej ewolucji Klubu, w której liczyły się istotnie założenia jego twórców po Październiku 1956, ale zadecydowały w końcu: linia ideowa „Więzi” prowadzonej przez Tadeusza Mazowieckiego oraz postawa niezależności ideowej przekazana studenckiej Sekcji Kultury przez jej twórcę Feliksa Sawickiego i jego następców.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Andrzej Wielowieyski

Fragment większej całości.

Andrzej Wielowieyski – ur. 1927. Żołnierz Armii Krajowej, z wykształcenia prawnik i ekonomista. Od 1957 r. działacz warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, był m.in. wiceprezesem i sekretarzem Klubu. Od 1961 r. w redakcji WIĘZI, obecnie członek Rady Redakcyjnej. Wieloletni doradca Episkopatu, ekspert “Solidarności”, uczestnik rozmów Okrągłego Stołu. Po roku 1989 wicemarszałek Senatu I kadencji, poseł, senator, deputowany do Parlamentu Europejskiego. Autor trzech książek oraz wielu artykułów. Kawaler Orderu Orła Białego. Mieszka w Warszawie-Falenicy.
 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.