Jesień 2020, nr 3

Zamów

Liturgia praktyczna czy teologiczna?

Trudno jednoznacznie wskazać, kiedy praktyka udzielania Komunii wiernym tylko pod postacią chleba zaczęła być powszechnie stosowana. Wiadomo jedynie, że na początku drugiego tysiąclecia Komunia pod obiema postaciami dla wszystkich była jeszcze czymś zwyczajnym, zaś pod koniec XII wieku należała już do wyjątków. Usprawiedliwieniu tej redukcji sprzyjało niewątpliwie sformułowanie nauki o tzw. konkomitancji, zgodnie z którą cały Chrystus obecny jest w każdej z eucharystycznych postaci. Wśród przyczyn pozbawienia wiernych Komunii Kielicha wymienia się także wzrastający kult konsekrowanych postaci eucharystycznych i związaną z nim obawę przed aktami nieposzanowania Najświętszego Sakramentu, choćby przez przypadkowe rozlanie.
Zapewne obie te sprawy miały swój wkład w upowszechnienie się zwyczaju udzielania Komunii jedynie pod postacią chleba. Bliższe prawdy byłoby chyba jednak stwierdzenie, że były one czynnikiem towarzyszącym i usprawiedliwiającym proces odchodzenia od Komunii pod obiema postaciami dla wszystkich, niż że były jego źródłem. Przecież praktykowany niemal od początku zwyczaj zanoszenia chorym konsekrowanego eucharystycznego Chleba świadczy, że świadomość, iż w każdej cząstce eucharystycznych postaci obecny jest cały Chrystus, była w Kościele żywa na długo przed tym, zanim sformułowano naukę o konkomitancji. Podobnie było z czcią wobec eucharystycznych postaci – w pierwszym tysiącleciu była ona równie żywa. Oba te czynniki nie przekładały się jednak wówczas na redukcję liturgicznego znaku i Komunia udzielana była pod obiema postaciami.
Gdzie zatem szukać rzeczywistej przyczyny zmiany? Wydaje się, że głównym powodem powszechnego stosowania Komunii pod jedną tylko postacią było oderwanie Komunii od celebracji eucharystycznej, praktyka jej udzielania poza Mszą św. i z tabernakulum. W tabernakulum przechowywano bowiem jedynie konsekrowany Chleb. Wygląda więc na to, że i tym razem zwyciężyły tzw. względy praktyczne.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w miesięczniku WIĘŹ nr 10/2012 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.