Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Eks post Przeciw łaciatości

Czy jednak to o tym błysku rzeczywistości, krótszym niż mrugnięcie powieką, myślimy, kiedy wypowiadamy słowo „teraz”? A tym bardziej, gdy rozbudowujemy je w pojęcie „teraźniejszości”? Nie wydaje mi się. W potoczne rozumienie „teraz” wlewają się skrawki tego, co właśnie się wydarzyło, i tego, co – jak sądzimy – już się prawie wydarza. Tym bardziej „teraźniejszość” zazwyczaj obejmuje nie tylko przeżywaną aktualnie chwilę, ale i ogół naszej wiedzy o tym, co obecnie może nastąpić, jakie reguły i powtarzalne fakty wypełniają nasze współczesne doświadczenie. „Teraz” i „teraźniejszość” są więc – niemniej niż przeszłość i przyszłość – konstrukcją naszego umysłu, kombinacją wyobrażeń, mniej lub bardziej uzasadnionych oczekiwań, wspomnień i uprzedzeń. Zamiast jednorodnej chwili – tu oto – dostajemy do ręki coś pozszywanego z rozmaitych łat i to przez nas samych: przez każdego z nas na własną modłę. Tłumaczy to, zdaje się, zadziwiający fakt, że co chwila spotykam ludzi, którzy żyjąc w sensie fizycznym współcześnie ze mną, przebywają w innym świecie – w innym państwie, w innych warunkach społeczno-ekonomicznych itd. – niż ja. I że tak rzadko zdarza nam się spotkać z drugim człowiekiem w razem przeżywanej chwili.
Od dawna podejrzewam, że scala te rozmaite, łaciate teraźniejszości, wspólna emocja. Wspólne święto. I nie bez powodu sięgam tutaj po słowo pochodzenia religijnego. Ale najpierw przykład świecki i zarazem dziś, gdy to piszę – w końcu czerwca 2012 roku – oczywisty: a mianowicie turniej Euro. Nie chciałbym go przeceniać, ale wydaje mi się, że przeżywanie jakiejś zbiorowej ekscytacji – chętnie pozytywnej, choć i mroczne działają podobnie – pozwala zsynchronizować doświadczenia na moment i zakorzenić się jakoś w ponadindywidualnej rzeczywistości.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.