Jesień 2020, nr 3

Zamów

Teatr jak ostrze noża

„W mrocznym mrocznym domu” wystawiono na Scenie Studio – najmniejszej scenie Teatru Narodowego, przeznaczanej zwykle na artystyczne eksperymenty, utwory trudne, adresowane do hermetycznej raczej widowni. Tymczasem Grażyna Kania nie próbuje wykorzystywać sztuki LaBute’a na gierki z publicznością, nie zamienia przedstawienia w przegląd tricków, dyktowanych przez ostatnie mody. Przeciwnie, jeśliby spojrzeć na konstrukcję spektaklu, trudno by było znaleźć bardziej tradycyjny. Trzy akty, trzy naładowane napięciem rozmowy między bohaterami – wpierw Terrym (Grzegorz Małecki) i Drew (Marcin Przybylski), potem Terrym i Jennifer (Milena Suszyńska), wreszcie znów między Terrym i Drew. Poza aktorami nie ma nic. Tylko żywopłot zamykający scenę i jasny żwir pod nogami.
Kania powraca do pierwotnej definicji teatru, mówiącej, że mamy z nim do czynienia wtedy, gdy chociażby jeden wykonawca rozmawia choćby z jednym widzem. Dlatego trzeba wejść mocno w klaustrofobiczny świat dramatu LaBute’a oraz inscenizacji w Narodowym. Zresztą nie jest to trudne, bo widowisko chwyta za gardło i trzyma w mocnym uścisku od pierwszej chwili do ostatniej.
Terry i Drew to bracia. Rozdzieliło ich życie, miłość gdzieś się tli, lecz zastępuje ją z trudem skrywana niechęć. Podczas dwóch spotkań wyjdą na jaw mroczne tajemnice z przeszłości, opadną maski. Mężczyźni odkryją przed sobą własne lęki i obsesje. Pod spodem zaś jest przerażający temat pedofilii, na którym teatr wykładał się często, zamieniając przedstawienia w interwencyjną publicystykę. „W mrocznym mrocznym domu” unika jednak tej pułapki, bowiem nic tutaj nie jest jednoznaczne. Kat może był tylko czułym kochankiem, ofiara zaś wspólnikiem występku. Tak czy inaczej rany zostają. Warto patrzeć na seans w Narodowym jak na morderczą psychodramę. Rzadko zdarza się, by spektakl tak bezkompromisowo masakrujący widza okrucieństwem opisywanej rzeczywistości, na koniec przynosił poczucie oczyszczenia. Tu tak jest.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.