Jesień 2020, nr 3

Zamów

Taniec jako dobro narodowe

KATARZYNA GARDZINA-KUBAŁA
Po upadku poprzedniego ustroju szeroko pojęty balet – prezentowany zazwyczaj na scenach operowych w naszym kraju – jeszcze bardziej stracił na znaczeniu. Przez prawie dwadzieścia lat po 1989 r. balet był „sztuką odsuniętą”, z racji jego wcześniejszej przyjaźni z baletem radzieckim – skądinąd mającym bardzo wysoki poziom – który miał przemożny wpływ na naszą twórczość baletową. Z tego powodu nasz balet ulegał coraz większemu skostnieniu – nie dopuszczano nowinek baletowych z Zachodu, nie nadążaliśmy za rozwojem sceny światowej, więc publiczność, media i krytyka uznawały nasz balet za przestarzały, ciągle goniący światową czołówkę.
Z drugiej strony, niełatwa była też sytuacja tańca współczesnego, który nie był popierany przez oficjalne instytucje kultury i musiał rozwijać się poza nimi, w związku z czym miał dużo trudniejszy start. Taniec współczesny w polskim wydaniu przez długi czas – poza pojedynczymi zespołami w rodzaju Polskiego Teatru Tańca, czy Śląskiego Teatru Tańca – oznaczał działania niszowe. Dobrze, że teraz został włączony w oficjalny nurt, bo zdecydowanie na to zasługuje. Przy skromnych środkach zdołał wypracować swój styl i śmiało można go zestawiać z innymi gatunkami tańca.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

JOANNA SZYMAJDA
Warto tutaj odnieść się do przykładu Francji, bo on doskonale pokazuje, że wola polityczna może z dobrym skutkiem wypromować pewne trendy w kulturze. W latach 70. i 80. XX wieku francuskie władze uznały, że taniec współczesny będzie produktem eksportowym Francji, zatem otrzymał oficjalne państwowe wsparcie, co dało mu niesamowitą promocję. Nazwiska najlepszych choreografów i tancerzy są tak samo znane jak nazwiska reżyserów filmowych i aktorów. Wzmacnia to także cały system edukacji tanecznej w szkołach. W Polsce, żeby choreograf stał się rozpoznawalny, naprawdę musi bardzo ciężko pracować, a i tak nigdy nie zdobędzie takiej popularności jak np. reżyser filmowy. […]

ANNA KRÓLICA
Dziwi zwłaszcza brak tańca teatralnego w telewizji, bo wydawałoby się, że jest to idealne medium dla sztuki, która posługuje się ciałem i obrazem. Taniec na ekranie to dobre połączenie, z drugiej strony intensywniejsza obecność tańca w prasie zaowocowałoby wypracowaniem nowego języka do mówienia o tańcu. Środowisko taneczne potrzebuje krytyków i recenzentów, którzy postarają się oddać atmosferę danego spektaklu i specyfikę ruchu. Publiczność woli  czytać o idei spektaklu.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.