Jesień 2021, nr 3

Zamów

Samotna podróż przez noc

Pensjonat pamięci Tony’ego Judta jest książką zaskakującą, dostajemy do ręki coś zgoła innego, niż się spodziewamy. Czytelnik znający historię autora – w 2008 roku zdiagnozowano u niego nieuleczalne stwardnienie zanikowe boczne, ALS, jedną z chorób degeneracyjnych neuronu ruchowego, w wyniku której zmarł dwa lata później – może mieć obawy, że cała lektura będzie przebiegać w cieniu śmierci. Nic bardziej mylnego, autor bowiem nie epatuje swoją tragiczną sytuacją, a poza wstępnym rozdziałem choroba jest praktycznie w książce nieobecna. Może inaczej: jest obecna, bo bez niej być może Pensjonatu pamięci w ogóle by nie było, ale nie jest to obecność natrętna czy przytłaczająca.
Choroba jest elementem doświadczenia autora i niejako punktem wyjścia refleksji, jednak czytając kolejne rozdziały, właściwie o niej zapominamy. Dowiadujemy się za to sporo o autorze-historyku – chociaż granica intymności nigdy nie zostaje tu przekroczona – jego drodze życiowej, czynnikach warunkujących karierę zawodową. Znajdujemy też wiele ciekawych spostrzeżeń i rozważań natury ogólnej, nazwijmy to antropologicznej, z wyczuleniem na detal codziennego życia. Największą jednak zaletą tej narracji jest prostota, bezpretensjonalność i możliwość obcowania z umysłem dojrzałym, samoświadomym, dysponującym nie tylko znakomitym zmysłem obserwacji, ale mającym też wobec siebie i świata ironiczny dystans. Jest to widoczne już w opisie samej choroby, o której Judt mówi dość bezwzględnie i bez ogródek, niejako na chłodno, znosi ją wręcz stoicko. Czasami odnosimy wrażenie, jakby sam siebie obserwował przez szybę laboratorium: „ALS oznacza postępujące uwięzienie bez perspektywy zwolnienia warunkowego”, „jest się zakutym w zimny i bezlitosny żelazny pancerz”, „delikatnie mówiąc, jestem całkowicie zależny od cudzej uprzejmości”, „leżę – owiązany, niedowidzący, nieruchomy jak współczesna mumia, sam w więzieniu własnego ciała”, „szczególnie upokarzająca bezradność w tej chorobie to wyrok dożywocia (beztrosko mówimy w tym kontekście o wyroku śmierci, ale w istocie śmierć oznaczałby wybawienie)”.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.