Jesień 2020, nr 3

Zamów

Pogorzelisko Europy i okolic

Grand Prix tegorocznego Kontaktu otrzymał spektakl Pogorzelisko w reżyserii Alize Zandwijk z Teatre Ro w Rotterdamie. Autorem sztuki jest Wajdi Mouawad, kanadyjski pisarz, aktor i reżyser. Urodzony w 1968 roku w Libanie, po wybuchu wojny domowej, mając dziesięć lat, uciekł wraz z rodziną do Francji, skąd po sześciu latach wszyscy trafili do Kanady i zamieszkali w Quebecu.
    Traumatyczne przeżycia z Libanu, zakodowane w dziecięcej świadomości, z całą mocą odżyły w dramacie dojrzałego Mouawada. Stworzył wstrząsającą opowieść o wchodzących w dorosłość siostrze i bracie, którzy wędrują tropami równie tajemniczej, co skomplikowanej przeszłości niedawno zmarłej matki. Bliźniacze rodzeństwo, zobligowane zapisem w testamencie, zmuszone zostaje do odszukania swego ojca i starszego brata. Poszukiwania sprawiają, że bohaterowie stopniowo odkrywają szokującą prawdę o życiowych przejściach matki. Okazuje się, że doznała ona trudnych do wyobrażenia krzywd, zniewag i upokorzeń – początkowo ze strony własnej rodziny, która nie godziła się na jej związek ze znacznie uboższym ukochanym; jednak różnice natury ekonomicznej ustąpiły wkrótce miejsca o wiele radykalniejszym kwestiom: odmienności etnicznej czy wyznaniowej, co w ogniu bratobójczych walk motywowało do przemocy i najpodlejszych zbrodni. […]
    Klimat cywilizacyjnej i kulturowej odmienności to także temat niemieckiego widowiska – laureata drugiej nagrody festiwalu – Wściekłej krwi, które wyreżyserowali Nurkan Erpulat i Jens Hillje (także autor dramatu). Erpulat, urodzony w 1971 roku w Ankarze, studiował dramaturgię w Izmirze i reżyserię w Berlinie, gdzie został również wykładowcą Berlińskiego Uniwersytetu Sztuki. Szczególnie upodobał sobie pracę w stołecznym Ballhaus Naunynstrasse, teatrze nastawionym na kulturową różnorodność, tworzonym przez emigracyjnych artystów.
    Wściekła krew opowiada o potomkach tureckich wychodźców w Niemczech, od których szkoła wymaga podstaw znajomości języka niemieckiego. Uczniowie, zbuntowani wobec wszelkich form zagrożenia etnicznej tożsamości, zamiast gimnastykowania umysłów nad ideową zawartością Zbójców Schillera, woleli popisywać się nadużywaniem siły i to nie tylko wobec klasowych nadwrażliwców – wszystko to dopóki udręczona przez nich nauczycielka nie podniosła pistoletu, który nieopatrznie wypadł z plecaka jednego z uczniów.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.