Jesień 2020, nr 3

Zamów

Wiara, która pyta i szuka

Stajemy pełni zadumy i zdziwienia w obliczu świadectwa apostołów i pierwszych świadków wiary. Wbrew zakazom Sanhedrynu, z narażeniem własnego życia, głoszą w sposób nieustraszony prawdę o Jezusie, jedynym Zbawicielu. W konfliktowej sytuacji zderzenia władzy ludzkiej z autorytetem Boga, wyznają: „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Trudno uwierzyć, że są to ci sami ludzie, którzy z obawy, by nie podzielić losu swego Mistrza, zamykali się w Wieczerniku przed Żydami.
Obok wspólnoty apostołów liturgia stawia nam przed oczy dwie symboliczne postaci: niedowierzającego Tomasza, niesłusznie nazywanego niewiernym, i pobożnego faryzeusza Nikodema.
Przyznaję, że dzięki łasce miejsca, które nas dzisiaj gości, w sposób szczególny dotknęły mnie dziś słowa Chrystusa: „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Są to słowa skierowane wprost do każdego z nas. Wszyscy jesteśmy przecież z tych, którzy nie spotkali bezpośrednio Zmartwychwstałego. Przywilej zobaczenia własnymi oczyma Zmartwychwstałego wcale nie stanowił – tak rozumiał to sam Jezus – najwyższego wyróżnienia. Uznanie i szczególne błogosławieństwo znaleźli ci, którzy nie doświadczyli fizycznej obecności Jezusa, a uwierzyli słowu. Spotkali oni Go już w innym, kultycznym i sakramentalnym wymiarze. Do nich należał apostoł Tomasz i do nich należymy my wszyscy tutaj obecni. Chciałoby się wykrzyknąć: felix culpa – „szczęśliwa wino” Tomasza, który nie uwierzył tym, co mówili: „widzieliśmy Pana” ani nawet samemu sobie.
Jakże wymownie brzmią słowa: „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” właśnie tutaj, gdzie doznajemy miłosierdzia Bożego w bardzo szczególnym wymiarze, ze strony ociemniałych, dotkniętych kalectwem, ale „cieszących się światłymi oczami serca” (Ef 1,18). Widzą oni nierzadko znacznie więcej i głębiej od nas. Z ogromnym wzruszeniem czytałem niedawno wyznanie 13-letniej ociemniałej Izy, która napisała: „Kocham ten świat za jego piękno i harmonię, choć go nie widzę”. Czy można sobie wyobrazić wspanialszy akt Bożego miłosierdzia w stosunku do nas, którzy „mamy oczy, a jednak nie widzimy”, przynajmniej tak głęboko i daleko?

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.