Jesień 2020, nr 3

Zamów

Arras sprzeczności

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kiedy w ciasnej rozmównicy więzienia Pentonville Roger Casement zapytał Alice Stopford Green, czy jego przyjaciel Joseph Conrad podpisał petycję w sprawie ułaskawienia, wybitna irlandzka historyk i nacjonalistka odparła z nutą zakłopotania w głosie, że niestety nie. Zawsze dziwiło ją, jak to możliwe, że ów znakomity pisarz, który pomimo obcego rodowodu tak bosko posługuje się językiem angielskim, w kwestiach politycznych wykazywał się tak daleko posuniętym brakiem wyczucia i – Alice wprawdzie nie powiedziała tego wprost, ale zawisło to w ciężkim powietrzu nad nimi – tchórzostwem. Tyle że tu nie chodziło o politykę. Oboje zdawali sobie z tego sprawę. Jednak pilnie śledzeni przez szeryfa obecnego przy wszystkich rozmowach – nie licząc spotkań skazańca ze spowiednikiem – nie podzielili się tymi najskrytszymi spostrzeżeniami.

Czytając „Marzenie Celta” – najnowszą powieść Mario Vargasa Llosy – trudno nie odkurzyć Jądra ciemności. Trudno też – przynajmniej na pierwszy rzut oka – oprzeć się wrażeniu, że Llosa, miłośnik życia i piewca indywidualizmu, nie mógł sobie wybrać bohatera bardziej nieprzystającego do jego wizji człowieka niż właśnie Roger Casement. Wydaje się, że Casement reprezentuje wszystko, czemu Llosa w swoim pisarstwie się przeciwstawia – ortodoksyjny, graniczący niemal z fanatyzmem nacjonalizm i religijność organicznie sprzężoną z pojęciem narodu.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 1/2012 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.