Jesień 2020, nr 3

Zamów

Miłość w okolicy mieszka

Aina jest rodowitą Turkmenką, pierwszą turkmeńską chrześcijanką, którą tu spotykam. Ma na sobie tradycyjną długą suknię, na głowie zawiązaną wielobarwną chustę, oczy ciemne, duże, lekko skośne. Po kilku zdaniach rozmowy zaczyna płakać. Jej jedyna córka mieszka od ośmiu lat w Europie. Rok po roku władze odmawiały Ainie, chcącej odwiedzić córkę, zgody na wyjazd z kraju. W tym roku zgodę dostała. Na lotnisku przeszła wszystkie możliwe kontrole: celną, paszportową, osobistą. Szczęśliwa szła już po schodkach do samolotu, ale na pokład jej nie wpuszczono, kazano wrócić do domu. Dlatego Aina płacze na widok mojej europejskiej twarzy. Władza może w Turkmenistanie zrobić z człowiekiem, co chce.
Oblaci byli 28 zgromadzeniem zakonnym, któremu Stolica Apostolska zaproponowała podjęcie misji w Turkmenistanie. Zgodzili się – chyba także dlatego, że mieli o. Madeja, który po wyjeździe z Polski pracował w Kijowie. Zna postsowiecką rzeczywistość. Jest poetą. I ewangelizatorem w tym podstawowym sensie, który dzisiaj – w dobie medialnych i zinstytucjonalizowanych akcji ewangelizacyjnych – nieco nam umyka. Człowiekiem od zadań nietypowych – na Turkmenistan jak znalazł. Z paszportem dyplomatycznym Stolicy Apostolskiej w kieszeni przybył do Aszchabadu wiosną 1997 r. Nie znał nikogo.
– Przez pierwsze dni to była moja przyjaciółka i rozmówczyni, bardzo zresztą wdzięczna – misjonarz pokazuje mi dziewczę o typowo turkmeńskiej, smukłej sylwetce, z długimi warkoczami, rzeźbę stojącą przed hotelem „Grand Turkmen” w centrum stolicy pustynnego kraju.
Mszę św. w pierwsze Boże Narodzenie, wraz z drugim polskim oblatem o. Radosławem Zmitrowiczem, odprawiali sami. W kaplicy urządzonej w mieszkaniu, które stało się nuncjaturą apostolską w Aszchabadzie, stopniowo zaczęli się pojawiać ludzie zainteresowani misją dwóch oblatów – Polacy, Rosjanie, Ormianie, Niemcy, Turkmeni, Tatarzy, trudno zresztą wyliczać narodowości, bo korzenie ludzi często bywają tu mocno poplątane.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 2-3/2012 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.