Jesień 2020, nr 3

Zamów

Słowo na sobotę: Słabość nie jest grzechem

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. (Hbr 4,15)

Te słowa dotykają istoty wcielenia. Oto Bóg, stając się człowiekiem, okazał pełną solidarność z ludźmi, przeżywając nasz los, nasze trudności i problemy. Doświadczał słabości, choć nie doświadczył grzechu. Często mylimy słabość z grzesznością. Tymczasem słabość nie jest grzechem, lecz przejawem ludzkiej kondycji. Słabość może skłaniać do grzechu; grzeszne może być regularne uleganie słabości czy „pielęgnowanie” jej – lecz nie sama słabość. Słabość była przecież udziałem ludzkiej egzystencji wcielonego Boga, „doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo”. Wierzymy nie w jakąś najwyższą istotę, która przygląda nam się z zaświatów, kiwając się na fotelu, lecz w Boga, który z nami współodczuwa. On dobrze wie, co znaczy być człowiekiem, bo On stał się człowiekiem i poznał „od wewnątrz” nasze słabości.

Tekst komentarza do sobotnich czytań biblijnych dla „Gościa Niedzielnego”. Moje komentarze ukazują się co tydzień w dodatku telewizyjnym „Gościa” i w wydaniu internetowym (zob. tutaj).

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.