Jesień 2020, nr 3

Zamów

Psucie państwa

Najważniejszym grzechem dziennikarzy i mediów po roku 1989 było to, że albo robiliśmy krzywdę własnemu państwu z przyczyn ideowych (także religijnych), albo z przyczyn rynkowych. Robiliśmy państwu krzywdę z przyczyn ideowych (i religijnych), będąc np. przekonanymi, że nasze państwo jest rządzone przez „ciemnogród”, „postkomunistów”, „relatywistycznych wrogów Koscioła”, „prawie Putina”, „komoruską Targowicę”. Zatem dziennikarze mają wręcz obowiązek obywatelskiego nieposłuszeństwa wyrażającego się albo poprzez absolutną stronniczość, albo poprzez niszczenie wizerunku instytucji państwowych (nie Lecha Kaczyńskiego, a prezydenta RP; nie Radosława Sikorskiego, a ministra spraw zagranicznych RP, itp). W końcu najbardziej ideowi dziennikarze znienawidzili się wzajemnie, co skutecznie uniemożliwia mediom realizowanie misji kontrolnej wobec tak samo głęboko podzielonej klasy politycznej.

W drugiej dekadzie odzyskanej niepodległości pojawiła się jednak u dziennikarzy i w mediach nowa silna motywacja do psucia państwa – logika rynkowa, konkurencyjna. Dotarła do Polski wraz z zagranicznymi podmiotami medialnymi, ale wszyscy szybko się do niej dostosowali, choć z różną intensywnością. Jednym z wyjątków jest „posmoleńska” „Gazeta Wyborcza”, która stosunkowo ostrożnie „podkręcała” nastrój żałoby, mimo iż osłabiło to jej pozycję na rynku wobec konkurencji. Innym wyjątkiem jest nowy tygodnik opinii „Uważam Rze”, który nadal preferuje psucie państwa z przyczyn ideowych (i religijnych).

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

O ile hasłem wywoławczym psucia państwa przez dziennikarzy prawicowych, lewicowych i centrowych z powodów ideowych (i religijnych) było: „Nam nie jest wszystko jedno!”, to hasło wywoławcze psucia państwa z przyczyn rynkowych brzmi: „Nam jest wszystko jedno!”. Skoro tylko na emocjach da się zarobić, będziemy podkręcać emocje złości, nienawiści, strachu, pogardy bez żadnych ograniczeń. Liczy się skandal na pierwszą stronę. Liczy się tytuł: „Rosjanie sfałszowali materiały sekcji Wassermanna” (użyty przez liczne telewizje, gazety i portale), nawet jeśli nie sfałszowali, bo podczas powtórzonej sekcji nie odkryto, że zamiast śp. ministra Wassermanna Rosjanie przysłali nam ciało kobiety, które w dodatku zamiast klasycznych urazów powypadkowych nosiłoby ślady po kulach. Te same media, które jeszcze rano przed katastrofą smoleńską wybijały na czołówkach oskarżenia polityków o „rozrzutność” przy okazji każdej inwestycji w państwo (także kiedy rozpoczynano starania o zakup nowych samolotów dla VIP-ów), wieczorem po katastrofie wybijały na czołówkach oskarżenie polityków, że „latali gruchotami”. Zradykalizowana logika rynkowa niszczy pamięć dziennikarzy i społeczeństwa, niszczy jakąkolwiek logiczność medialnego przekazu. Takie media (i dziennikarze) tworzą obraz świata niespójny i pozbawiony sensu.

Skoro ma to być jednak rachunek sumienia, a nie wyłącznie krytyka rynku medialnego, czuję się zmuszony dodać, że w ciągu 22 lat pisania publicystyki politycznej w niepodległej RP uczestniczyłem w obu typach psucia państwa, motywowanym ideowo (także religijnie) i motywowanym rynkowo.

Cezary Michalski – komentator „Krytyki Politycznej”, „Newsweeka” i „Tygodnika Powszechnego”.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.