Jesień 2020, nr 3

Zamów

Dobrze zdany egzamin

Zastanawiam się, czy pytanie redakcji WIĘZI zostało dobrze postawione, czy faktycznie mamy do czynienia z „najcięższymi błędami” i „zaniedbaniami mediów”. Nie mam takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie. Jestem zdania, że media dobrze zdały egzamin z patrzenia władzy na ręce, z informowania społeczeństwa o najważniejszych wydarzeniach i decyzjach. Żadna z partii politycznych, żaden rząd nie cieszył się uprzywilejowaną pozycją i nie mógł liczyć na taryfę ulgową. Oczywiście, są redakcje, które promują konkretne ugrupowania i konkretnych ludzi, ale robią to z otwartą przyłbica, wszystko jest jasne i klarowne. W końcu amerykańskie dzienniki przed wyborami też zamieszczają deklarację, kogo redakcja popiera.

To, co mnie trochę razi, to postępująca tabloidyzacja mediów. Brakuje miejsca na poważne rozmowy, bo one – z założenia – są niemedialne, nie wywołują emocji, choć skłaniają do refleksji. Jeśli już się zdarzają, to puszczane są, choćby w telewizjach, późnym wieczorem. Choć oczywiście są wyjątki od tej reguły. Cykl Lekcje z Bartoszewskim emitowane są w najlepszym czasie antenowym.

Denerwuje mnie postępująca infantylizacja mediów. Oto przykład. Na kilka dni przed wyborami jedna z rozgłośni radiowych zrobiła sondaż, z jakim zwierzęciem kojarzy się badanym premier Donald Tusk, a z jakim Jarosław Kaczyński. Myślałam, że śnię. Rozumiem potrzebę rozbawiania widzów, słuchaczy i ogólnie odbiorców mediów, ale przecież są jakieś granice. W tych wyborach wybieraliśmy pewien sposób i filozofię rządzenia, a nie lisa czy hipopotama.

Błędy i zaniedbania, jakie widzę we własnych postawach i działaniach mojego najbliższego środowiska? Zbyt łatwo ulegamy przeświadczeniu, że ludzie to idioci, którzy chcą dostawać wyłącznie rozrywkową papkę. A potrzebna jest i rozrywka, i poważna rozmowa, i wybitni rozmówcy. Marzyłyby mi się rozmowy z ks. Michałem Hellerem o świecie i wszechświecie, oraz więcej Daniela Rotfelda, który objaśniałby to, co na ziemi. Nigdy za mało profesorów Zbigniewa Brzezińskiego i Władysława Bartoszewskiego.

Z pewnością zepsuliśmy debatę publiczną, napuszczając jednych polityków na drugich z sakramentalnym pytaniem: „Pan X powiedział to i to. I co pan na to?”. To nie jest żadna rozmowa, a to my także powinniśmy uczyć dialogu, umiejętności wzajemnego porozumiewania się, kultury.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Zbyt ochoczo nagłaśnialiśmy idiotyczne wypowiedzi polityków. Zbyt często ulegaliśmy i ulegamy plotkom, które nam sączą w uszy politycy, a które nie mają nic wspólnego z prawdą. Uwielbiamy informować o wzajemnych rozgrywkach wewnątrzpartyjnych i o personaliach, mniej chętnie o konkretnych decyzjach, bo wydają nam się one nudne.

Szybkość przekazywania informacji zmusza nas do zapominania o tym, co się zdarzyło kilkanaście godzin wcześniej, bo wydarzenie goni wydarzenie i nie sposób się zatrzymać, tylko trzeba pędzić dalej. Może czas zatrzymać się na chwilę.

Katarzyna Kolenda-Zaleska – dziennikarka „Faktów” TVN i TVN24.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.