Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ksiądz z kobietą w kinie Człowiek, który nie chciał być papieżem

Kobieta
Trochę obawiałam się najnowszego filmu Nanniego Morettiego. Jego „Pokój syna” wręcz porażał bólem, nie przypuszczałam więc, żeby opowiadając w „Habemus papam” o papieżu i Kościele, uciekał się do niesmacznych pomysłów. Trudno mi jednak było wyobrazić sobie komedię o papieżu. Dla katolika to jednak pewien problem – łatwiej nie zgadzać się z papieżem, nawet krytykować go, ale śmiać się z niego?

Ksiądz
Ale też film Morettiego nie jest jedynie komedią…

Kobieta
… to raczej komedio-dramat.

Ksiądz
Już sama wiadomość, że Moretti przygotowuje taki film, wywołała przypuszczenie, że reżyser zaatakuje instytucję Kościoła. Osiem lat temu Moretti był przecież bohaterem lewicy, liderem ruchu „Girotondi” przeciwko Berlusconiemu. Pochodzi z tradycyjnie katolickiej rodziny, czego nie ukrywa, ale oddalił się od wiary. W „Habemus papam” widać wyraźnie, że Moretti to przede wszystkim artysta, a nie ideolog, że darzy Kościół sympatią, ujawniającą się nawet w ironii, kpinie czy szyderstwie. Lewicowa postawa nie musi zaraz oznaczać wrogości wobec Kościoła. Weźmy Kazimierza Kutza – to twórca mocno zdystansowany wobec Kościoła, a przecież w swoich filmach śląskich nie ukrywa, jak wiele zawdzięcza tradycyjnej wierze rodziców. Kutz jest dzisiaj antyklerykalny, ale nie antykościelny, Moretti zaś nie jest ani antyklerykalny, ani antykościelny.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kobieta
Za to sam pomysł „Habemus papam” jest bardzo oryginalny, dla katolików trudny wręcz do pomyślenia – to przecież opowieść o papieżu, który nie chciał być papieżem!

Ksiądz
Akcja filmu rozpoczyna się od pogrzebu Jana Pawła II. Widzimy zdjęcia dokumentalne, prostą trumnę papieża, a potem procesję modlących się kardynałów. Niebawem, zamknięci w Kaplicy Sykstyńskiej, wybiorą nowego następcę św. Piotra. Moretti wymyślił, że zaraz na początku konklawe zgaśnie światło i jeden z kardynałów przewróci się, inni trochę spanikują. To zachowania normalne w takiej sytuacji, ale tu sprawiają, że w dostojnikach zobaczyć możemy zwyczajnych ludzi, a nie posągowe postaci. Scena jest zabawna, podobnie jak same wybory, które dopiero za trzecim razem wyłonią papieża – kard. Melville’a (Michel Piccoli).

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 10/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.