Wywiad rzeka z Adamem Bodnarem w prezencie z prenumeratą „Więzi”

Zima 2020, nr 4

Zamów

„Duch soboru” według Wojtyły

O „duchu soboru” napisano już wiele. Jedni stale się nań powołują; inni twierdzą, że nic takiego nie istnieje, a samo to pojęcie wymyślili kościelni progresiści, aby – zamiast trzymać się „litery” soborowych dokumentów – dowolnie reformować Kościół zgodnie z wyimaginowanym „duchem”.
Karol Wojtyła – również jako papież Jan Paweł II – właściwie nie posługiwał się tym pojęciem, prawdopodobnie ze względu na jego nadużycia. Miał jednak świadomość, że – jak napisał w przedmowie do polskiej edycji dokumentów soborowych – „istnieje z pewnością dorobek Vaticanum II, który nie wyraża się w dokumentach”.
Jaki był według Wojtyły ten dorobek soboru, niewyrażający się w dokumentach? O jakie rozumienie Kościoła i jego roli w świecie mu chodziło, gdy o tym pisał?
Najpierw trochę historii. Karol Wojtyła wstąpił do Seminarium Duchownego w Krakowie, pod skrzydła kardynała Sapiehy, już jako dojrzały, doświadczony młody mężczyzna. Miał za sobą trzy śmierci najbliższych mu osób – matki, brata i ojca. Przeżył pierwsze lata wojny, oglądając na własne oczy zagładę Żydów, swoich kolegów ze szkoły i z boiska, wywózkę swoich profesorów z UJ do obozów koncentracyjnych, doświadczył upodlenia, niemożności studiowania, traktowania jako obywatel trzeciej kategorii. Przeżył cztery lata ciężkiej pracy fizycznej w kamieniołomach, głód i samotność.
Odważał się, mimo represji grożących za nielegalną działalność artystyczną, iść za swą wielką życiową fascynacją – poezją i teatrem. Ćwiczył głos, uczył się sztuki aktorskiej, pisał wiersze i dramaty. Mimo tego, co działo się na zewnątrz, postanowił być sobą, spełniać się i szukać swego ostatecznego powołania. Szukając odważnie, podejmował wiele prób – zanim zrozumiał, że nie spełni swego życia z kobietą, przeżył nieodwzajemnioną miłość. Nie szukajmy nazwiska jego wybranki, niech to pozostanie tajemnicą jego serca. Miejmy tylko świadomość, że wiedział – bo powiedział to publicznie, w rozmowach z Frossardem – że jego życie nie spełni się w ludzkiej miłości. Co nie zmienia faktu, że temat ten – relacja między kobietą a mężczyzną, małżeństwo, rodzina – będą mu bliskie przez całe jego kapłańskie życie.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 10/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.