Jesień 2020, nr 3

Zamów

Pisanie historii czy gra historią? Polskie spory o najnowszą przeszłość

Zwrot w podejściu do historii oraz sposobu jej opisywania i wartościowania przyszedł na początku wieku XXI i nie miał jednej przyczyny. Jedną z nich było wejście w życie naukowe i publicystyczne nowej generacji historyków i publicystów zainteresowanych historią. Kończąc studia, napotykali na blokadę awansu w środowiskach naukowych, na uczelniach, w PAN, gdzie prawie nie było wolnych miejsc, a hierarchie środowiskowe były ustabilizowane i niezmienne od lat, często jeszcze od czasów PRL. Z natury rzeczy gromadzili się częściej wokół inicjatyw nowych, często budowanych w opozycji intelektualnej i politycznej wobec instytucji „starych” i ustabilizowanych.
Wielu przedstawicieli tej generacji miało silne przekonania polityczne, radykalnie kwestionowało państwowość PRL, ale też przywództwo dawnej „Solidarności” z Lechem Wałęsą na czele. Na ogół nie pamiętali roku 1980 ani lat wcześniejszych, kiedy prawie całe społeczeństwo żyło w przystosowaniu do systemu, a buntowały się jednostki i małe grupy. Wyrastali w okresie, kiedy system był już kontestowany, istniał szeroki front odmowy i rozległe podziemie wydawnicze. Mieli więc trudności ze zrozumieniem „dojrzałego” PRL z jego powszechnością kompromisów, wytłumionej świadomości, licznych postaw konformizmu, łatwego przyjmowania lansowanych przez partię „prawd”. Niektórzy w młodości przeszli przez nielegalny NZS i inne młodzieżowe organizacje podziemne, w 1989 r. zwykle krytykowali kompromis okrągłego stołu, a następnie politykę „grubej kreski” i braku rozliczeń. Byli rozczarowani, że Wałęsa nie podjął haseł dekomunizacji, które traktowali też jako szansę wymiany elit w środowiskach naukowych i intelektualnych.
Jednym z kluczowych punktów sporu stała się ocena stanu wojennego oraz polityki lat 80. Ludzie dawnego reżimu podkreślali swoją zasługę w doprowadzeniu do okrągłego stołu, niechętnie zaś wracali do czasu sprawowania dyktatury. Ich ocena III RP była na ogół pozytywna, całkowicie akceptowali i łatwo przystosowali się do demokratycznych procedur, gospodarki rynkowej i prozachodniej orientacji w polityce zagranicznej. Dla części młodych historyków i publicystów ta reorientacja była powodem irytacji, uznania, że liderom dawnego systemu łatwo udało się uciec od odpowiedzialności i utrzymać w establishmencie politycznym i ekonomicznym III RP. Stąd był już tylko krok do zakwestionowania demokratycznego autentyzmu tego państwa. Do wyobraźni krytyków trafiały wizje Jadwigi Staniszkis, która – bez poparcia swych hipotez dowodami czy dokumentami z epoki – z dużą sugestywnością przedstawiała obraz transformacji ustrojowej jako wielkiej gry służb sowieckich, podjętej już w 1980 r. i następnie kontynuowanej aż do czasów współczesnych.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.