Lato 2021, nr 2

Zamów

Był mi bratem

Do dziś trudno mi pojąć, jak to się działo, że od pierwszej chwili rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy się dawno znali. Janek był związany politycznie z emigracyjnym środowiskiem Stronnictwa Pracy Karola Popiela, miał w nim przyjaciół i czynnie współdziałał z nimi, ale zarazem żył normalnym życiem świata, w którym tkwił, a do Polski, którą opuścił wraz z matką Belgijką po 1945 roku, nie miał stosunku człowieka rozżalonego. Nasze nadzieje po Październiku 1956 były dla niego zrozumiałe i naturalne, nasze zawody i rozczarowania także.
Ja go nie znałem przed 1963 rokiem, ale on znał „Tygodnik Powszechny” Jerzego Turowicza i WIĘŹ. To były lektury stale obecne w domu Jana i Zofii Kułakowskich. Zjawiali się tam już wcześniej ludzie z naszych środowisk. Środowiska te i pisma stanowiły więc już wtedy punkt odniesienia sprawiający z czasem, że Janek był kimś z nas, tak jak on sam i jego dom stał się dla mnie później ważnym punktem odniesienia dla moich przemyśleń i działań.
Poruszenie soborowe, które wtedy wspólnie przeżywaliśmy, było dla nas zdarzeniem nie tylko kościelnym. Przeżywaliśmy je jako wydarzenie, poprzez które coś w świecie ulegało zmianom, wzmacniało godność ludzką, świadomość, że człowiek każdy i wszędzie jest ważny i że wiara jest po stronie tej wolności i godności ludzkiej.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.