Jesień 2020, nr 3

Zamów

Każda sytuacja jest inna – rozmowa

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nosowski
Jest Ksiądz Arcybiskup wykładowcą prawa kanonicznego, a jednocześnie przewodniczącym Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, która będzie przygotowywać nowe wytyczne polskiego Episkopatu w sprawie postępowania w przypadkach wykorzystywania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne. Czy przygotowywaniu tych wytycznych towarzyszy niepokój, że w Polsce może powtórzyć się sytuacja, znana z kilku innych krajów, gdzie skandale na tym tle poważnie zachwiały wiarygodnością Kościoła jako takiego? A może, skoro do tej pory nie było w Polsce wielkich skandali – to znaczy, że będziemy wolni od tego typu problemów?

Abp Dzięga
Dotyka Pan Redaktor kwestii bardzo poważnej – przyznaję, że z co najmniej kilku powodów niełatwej – a jednocześnie bardzo jednoznacznie od zawsze przez Kościół katolicki rozumianej i traktowanej. Każda sytuacja grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu jest w systemie etycznym oceniana jednoznacznie – i nic się w tej kwestii nie zmienia od wieków. Mogą się zmieniać jedynie zakresy rozumienia danego pojęcia w określonym języku i w określonym czasie, dlatego musi następować reinterpretacja tego pojęcia, tak, by konkretnej, niezmiennej normie etycznej, odpowiadał wystarczająco jednoznaczny termin w danym języku. Wtedy realna staje się nie tylko dyskusja teoretyczna nad różnymi sytuacjami życiowymi, ale także możliwość jednoznacznej moralnej oceny konkretnego czynu.
W przypadku grzechów seksualnego wykorzystania osoby nieletniej, nadto dokonanych przez osobę duchowną, poza ściśle etyczną odpowiedzialnością dochodzi także kanoniczna odpowiedzialność prawna, aż do kanonicznego procesu karnego i wyroku skazującego włącznie. Tak było w normach przedkodeksowych, tak było w czasie obowiązywania poprzedniego Kodeksu prawa kanonicznego, podobnie jest po roku 1983, gdy obowiązuje Kodeks prawa kanonicznego promulgowany przez Jana Pawła II.
Z racji na pewną społeczną dyskusję – często prowadzoną, a nawet wręcz inicjowaną w ośrodkach pozakościelnych, które w ostatnich latach co pewien czas zwracają uwagę na ten problem – warto podkreślić dwie rzeczy. Jedna jest społecznie bardzo prawidłowa – to pogłębienie wiedzy społecznej o samym problemie oraz o drogach naprawczych. Druga jest społecznie ryzykowna – to fakt, że samo rozpoczęcie publicznej dyskusji staje się swoistym napiętnowaniem, czyli skazaniem danej osoby, niezależnie od faktu, czy jest winna, czy nie. Społeczne uzasadnienie jest tu oczywiste – pomoc ofierze i ochrona na przyszłość. Społeczne ryzyko i pewna „nieodwracalność” raz wypowiedzianych ocen wymaga jednak także odpowiedniej delikatności traktowania sprawy. Medialnie, niestety, tej delikatności często brakuje.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 8-9/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.