Zima 2020, nr 4

Zamów

Sumienie i pamięć. Jeszcze o abp. Życińskim

Po śmierci abp. Życińskiego zastanawiałam się nad źródłem jego serdecznego zainteresowania tym, co robię. Przypomniałam sobie pierwsze chyba nasze spotkanie, podczas dyskusji w Duszpasterstwie Środowisk Twórczych na Przyrynku w Warszawie, gdzieś w latach 80., skąd ks. prof. Życiński podrzucił mnie autem do domu. Rozmawialiśmy chwilę o… popularyzacji nauki. Potem odwiedziłam go w krakowskim mieszkaniu przy ul. Rusznikarskiej i kontynuowaliśmy rozmowę na ten temat, a wyszłam stamtąd obdarowana książką z autorską dedykacją. Myślę, że połączyło nas zainteresowanie światem nauki, które dla mnie, „dziennikarza naukowego”, oznaczało też ciekawość przeżyć uczonych.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Później dostałam jeszcze inne książki Józefa Życińskiego, wśród nich takie fundamentalne prace naukowe jak „Bóg i ewolucja” czy „Wszechświat emergentny”. Cieszę się, że uznawał mnie za zdolną do pojmowania istoty ich treści. Ostatnia książka, jaką od niego otrzymałam, to „Adwokat diabła, adwokat Boga” wydana przez lubelskie wydawnictwo archidiecezjalne Gaudium. Jest to dialog ks. Alaina de La Morandais’a, duszpasterza polityków, z Jacques’em Vergès’em, agnostykiem poszukującym głębi, a zarazem adwokatem broniącym m.in. zbrodniarzy wojennych. Ta książka to, mimo całej odmienności kontekstu historycznego i kulturowego, lekcja dialogu, który można toczyć o piętra wyżej niż to wszystko, co w naszej doraźnej wrzawie nazywamy wymianą poglądów.

Osobny powód mojej wdzięczności dla abp. Życińskiego (a zarazem nawiązanie do ZOE) to jego konsekwentne – w ostatnich latach – wsparcie dla działań Rady Etyki Mediów. Metropolita lubelski potrafił do mnie w trudnych momentach zadzwonić, żeby powiedzieć: „Proszę się nie przejmować. Najwyżej będziemy siedzieć w sąsiednich celach”.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.