Jesień 2020, nr 3

Zamów

Markowa po „Złotych żniwach”

Społeczne zainteresowanie historią Ulmów trwa do dzisiaj. Ma na to wpływ z pewnością fakt, że życie i śmierć rodziny Ulmów (w mniejszym zakresie Szallów i Goldmanów) są niezwykle dobrze udokumentowane. Do dzisiaj żyją jeszcze świadkowie ich życia, a w tym gronie znajduje się 86-letnia Stanisława Kuźniar z domu Szpytma, która była matką chrzestną Władzia – jednego z synów Ulmów. Wiarygodność przekazu świadków życia Ulmów została potwierdzona przez wiele dokumentów. Wskazują oni, że Ulmowie angażowali się w liczne działania na rzecz lokalnej społeczności.

Kolejnym powodem, dla którego Ulmowie szybko zostali zinternalizowani w polskim społeczeństwie, była potrzeba symbolu pozytywnych odniesień w polsko-żydowskiej historii. Pojawiła się ona szczególnie wyraźnie po opublikowaniu książki „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa, w której przypomniano znany dotychczas jedynie w wąskim środowisku historyków fakt współudziału Polaków w mordowaniu żydowskich mieszkańców Jedwabnego w lipcu 1941 r. Można było się zatem spodziewać, że zapowiadana na początek 2011 r. ksiązka J. T. Grossa „Złote żniwa” oraz ukazujące się w podobnym terminie prace naukowców związanych z Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN będą miały pośrednio wpływ na wzrost zainteresowania opinii publicznej historią rodziny Ulmów. […]

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Podsumowując, można powiedzieć, że „Złote żniwa” Jana Tomasza Grossa paradoksalnie przyczyniła się nie tylko do szerokiego upowszechnienia historii o rodzinie Ulmów, ale także do pogłębienia wiedzy o okolicznościach samej zbrodni na rodzinie Ulmów, Szallów i Goldmanów.

Dobrze by było, gdyby w dyskursie publicznym historia Rodziny Ulmów nie była instrumentalnie wykorzystywana do negowania innych faktów. Będzie to jednak trudne, jeśli przykłady pozytywnych postaw Polaków będą pomijane lub w nieproporcjonalny sposób marginalizowane. Wiemy na przykładzie opisanej wyżej podkarpackiej wioski, że rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Ani Markowa nie była rajem dla Żydów, choć uratowano ich tam wielu; ani nie jest prawdą ogólne oskarżenie polskich chłopów, że pomagali w mordowaniu Żydów lub też ich obrona, że uczynili wszystko, co było w ich mocy.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.