Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nowy słownik, stare schematy

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wszystkie dotychczasowe debaty publiczne wokół trudnej polsko-żydowskiej przeszłości prowadzone były według podobnego schematu i odtwarzanego podziału stanowisk. Każdorazowo wywoływały je pewne zdarzenia dyskursywne, takie jak premiera filmu („Shoah” Claude’a Lanzmanna), publikacja artykułu („Biedni Polacy patrzą na getto” Jana Błońskiego) bądź książki („Sąsiedzi” i „Strach” Jana Tomasza Grossa).

Nie inaczej stało się w przypadku „Złotych żniw” autorstwa profesorów z Princeton. Tym razem jednak dyskusja, choć w znacznie mniejszym stopniu i poniekąd „przy okazji”, objęła także dwie inne, niezwykle ważne książki Barbary Engelking „Jest taki piękny słoneczny dzień…” i Jana Grabowskiego „Judenjagd”. Obie prace wyszły spod piór autorów związanych z interdyscyplinarnym Centrum Badań nad Zagładą Żydów, wokół którego od lat skupiają się naukowcy nadrabiający dziesięciolecia zaniedbań i zaniechań w studiach nad tą problematyką. Efekty ich wnikliwych dociekań znane są raczej wąskiemu gronu specjalistów, nie budząc szerszego zainteresowania. Do tej pory żadna z książek opublikowanych pod auspicjami Centrum, choć niemal każda z nich w znaczący sposób poszerza naszą wiedzę o Zagładzie, a zwłaszcza woluntarystycznym udziale w niej Polaków, nie stała się przedmiotem publicznej, zbiorowej refleksji. Trudno się zresztą temu dziwić, ponieważ w mediach głównego nurtu książek tych najwyraźniej nie zauważono, bądź nie nadano im istotnego znaczenia. Szkoda, bo może w krwiobieg społecznej samowiedzy udałoby się na przykład wprowadzić myśl, że szmalcownictwo podczas II wojny światowej nie było wcale tak marginalnym zjawiskiem, jak dotąd uparcie twierdzono.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.