Jesień 2020, nr 3

Zamów

Mowa relacji, mowa wiary

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Prof. Jan Woleński, wybitny logik i epistemolog, w ramach dyskusji nad językiem wiary i niewiary, przedstawił w lutowym numerze WIĘZI, w ramy jakiego aparatu pojęciowego można ujmować teologiczny dyskurs poświęcony Bogu. Skrótowo przedstawił różnorodne rozwiązania, zostawiając jednocześnie rozstrzygnięcie o ich skuteczności teistom. Czy jednak w przedstawionych stanowiskach – teologii pozytywnej i negatywnej – w istocie zamyka się gama naszych językowych możliwości? Czy na tytułowe pytanie tekstu Woleńskiego – Jak opisać nieopisywalne – można odpowiedzieć jeszcze inaczej?

Zagadnienie wiedzy w Piśmie Świętym zawsze przedstawiało się w sposób problematyczny. Już wygnanie pierwszych rodziców z raju, jak opisuje to Księga Rodzaju, dokonało się na skutek zerwania i spożycia owocu z drzewa poznania dobra i zła. Zyskanie samoświadomości okazało się przekleństwem człowieka, ustawiającym go w porządku moralnym i zmuszającym do przyjmowania konsekwencji podejmowanych wyborów. Świadomość to czynnik odróżniający nas od zwierząt – zarazem jednak warunkujący nasze postępowania w kategorii grzechów. Wiele fragmentów Pisma Świętego wskazuje na niewiedzę i oparte na zaufaniu posłuszeństwo wobec Boga jako na właściwą postawę wierzącego. Żądanie dowodów, jak czynili to średniowieczni scholastycy, nie jest grzechem, a jednak scena spotkania zmartwychwstałego Jezusa z niewiernym Tomaszem jasno pokazuje wyższość wiary „czystej”. W takim wszakże ujęciu modlitwa, rozumiana jako rozmowa z Bogiem, albo musiałaby ograniczać się do dziękczynienia, uwielbienia i próśb, albo zostać sprowadzona do wewnętrznego monologu, służącego tak naprawdę niczemu więcej, niż stałemu weryfikowaniu własnej wiary i przekonań.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.