Jesień 2020, nr 3

Zamów

Co wolno powiedzieć o pomniku

Andrzej Friszke zaczyna krytyczne omówienie mojej książki od cytatu z Kisiela z 1958 r., w którym felietonista „Tygodnika” zwracał uwagę na fatalne geopolityczne uwarunkowania sytuacji Polski po 1944 r. i konieczność troszczenia się o narodowe interesy w ramach tych uwarunkowań. W tym kontekście Friszke wywodzi ocenę odnoszącą się do mojej pracy: „Roman Graczyk […] nie przywiązuje wagi do tej sytuacji i tej perspektywy. Jakby nie pamięta, że Polska roku 1945 czy roku 1956 jest krajem, który nadal żyje wojenną traumą, a ta określa wiele ludzkich wyborów, także ludzi „Tygodnika Powszechnego”, takich jak Kisielewski, Stomma i inni.”

Zarzut, że moje rozważania abstrahują od kontekstu historycznego, pojawia się w tej recenzji często. Jest zresztą dość reprezentatywny dla wielu krytyków tej książki.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Mam wrażenie, że doszło tu do pewnego nieporozumienia. Warto rzecz wyjaśnić, tym bardziej, że ofiarą (autorem?) tego nieporozumienia jest nie tylko Andrzej Friszke. Można z łatwością pokazać – co czynię poniżej – że w książce często ten kontekst (którego rzekomo brak) pojawia się. Można też wskazać, co wydaje mi się ważniejsze – że „Cena przetrwania?” jest jednak książką nie o ogólnej roli „Tygodnika Powszechnego” w dobie komunizmu w Polsce, ale o próbach jego inwigilacji przez Służbę Bezpieczeństwa. Jest książką o zaledwie pewnym wycinku tych dziejów, nie zaś o tych dziejach tout court. A dopiero gdyby była tym drugim, zarzuty autora „Anatomii buntu” byłyby uzasadnione.

Jednak mimo tak wąsko zakreślonego tematu w „Cenie przetrwania?” kontekst historyczny jest przywoływany co chwila.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.