Jesień 2020, nr 3

Zamów

Literatura inaczej przeczytana

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Religia jest obecna w literaturze ostatniego dziesięciolecia, jednak coraz mniej istotna staje się debata o niesionych przez nią wartościach i sensie świata, ważniejsze wydaje się społeczne usytuowanie wiary. W ogóle literatura mniej więcej od 2000 roku znów się upolityczniła, zmieniła przedmiot zainteresowania, znów – jak w latach osiemdziesiątych – stał się nim nie pojedynczy, osobny człowiek, ale człowiek wobec innych, w nadanej mu przez zbiorowość roli.

Literatura zaczęła intensywnie opisywać przeróżne przypadki relacji międzyludzkich i społecznych, najczęściej w kontekście bezradności ofiar, zaznawanych przez nie opresji, zniewolenia przez niemożliwe do przełamania struktury. W tych opisach literatura tak się uwikłała w przyjętą przez siebie misję, że nawet nie zauważyła, kiedy w dużej mierze zmieniła się w publicystykę. Czy nawet gorzej: stała się ilustracją tez mocniej i z większym przekonaniem stawianych przez publicystykę. Tak więc zaczęła mówić o wykluczonych (np. bezrobotnych), o poddanych przemocy (choćby symbolicznej, kulturowej) kobietach, o mniejszościach seksualnych, o opresyjnych mechanizmach politycznych, o niewoleniu człowieka przez konsumpcję i wielkie korporacje, ogólnie – przez kapitalizm i liberalizm (znów będące synonimem zła), o niemożności zbudowania przez ludzi jakichkolwiek harmonijnych związków, o kryzysie rodziny, wreszcie o złowrogim wpływie Kościoła na społeczeństwo. Wygląda na to, że literatura zaczęła się ścigać z dziennikarstwem w wyszukiwaniu tego, co w życiu zbiorowym ciemne i słabe.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.