Jesień 2020, nr 3

Zamów

Chcę być uczniem mistrzów rozmowa

Lebecka
Wspominał Pan, że częstym wątkiem rozmów z Góreckim było, tak niełaskawie dziś traktowane, pojęcie piękna. Pan przez swoją twórczość stara się piękna bronić i je dowartościowywać.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Majewski
Piękno, które niegdyś stanowiło najwyższy cel artysty, zostało wykluczone z kanonu estetycznego, zrzucone z piedestału; oficjalnie nie można przyznawać się, że jest ono celem sztuki. Greccy filozofowie zrównywali piękno z prawdą. A czasy współczesne odwróciły się – i od prawdy, i od piękna. Dziś relatywizm moralny łączy się z estetycznym; zarzucono wartościowanie w tej sferze.

W kategorię piękna uderzali różni utalentowani rozbijacze, jak Picasso czy Strawiński. Przerażające jest jednak nie to, co uczynili ci wybitni destruktorzy, stosując terapię szokową wobec akademizującego się piękna mieszczańskiego, ale to, co nastąpiło za sprawą ich mniej zdolnych epigonów. To ci drudzy uczynili wszechobecnymi: brzydotę, brutalizację i ohydę odstręczających, deprymujących wartości, tym samym przewracając do góry nogami osiągnięcia przeszłości. I ta tendencja, skostniała w swoistym akademizmie, stała się obowiązującą normą. Ponadto – kto dziś w sztuce ma odwagę kreować całościowe obrazy społeczeństwa, tworzyć dzieła, które są samoistnymi światami? A każdy z obrazów Boscha i Bruegla czy Boska komedia Dantego stanowią odrębne universa.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.