Jesień 2020, nr 3

Zamów

Smutny Pan Bóg

Powierzchownie: trochę tkliwa, miejscami przerażająca historia – szesnastolatek, nowicjat w klasztorze paulinów, tęsknota za domem, nauka, dość przypadkowe lektury i modlitwa, archaiczny styl wychowania i smutny koniec. Dogłębnie: dużo więcej.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

„Skrawki białego habitu” to debiut prozatorski Tadeusza Chabrowskiego. Autor powieści, urodzony w 1934 r., tuż po małej maturze (w 1951 r.) wstąpił do zakonu paulinów, gdzie po dziewięciu latach otrzymał święcenia kapłańskie. Przyjął imię Wacława. Jako poeta debiutował w 1960 r. w „Tygodniku Powszechnym”, później jego wiersze ukazywały się m.in. w paryskiej „Kulturze”, londyńskich „Wiadomościach”, „Kontynentach”, „Przeglądzie Powszechnym” i WIĘZI. W 1961 r. oddelegowano go do prowincji paulinów w Doylestown w USA. Literackie zamiłowania nie spotkały się jednak ze zrozumieniem przełożonych zgromadzenia. W wyniku konfliktu dotyczącego realizacji pasji, w 1967 r. ojciec Wacław podjął decyzję o wystąpieniu z zakonu i otwarciu się na inne życie. Czterdzieści trzy lata później przez karty powieści na powrót przekracza zmurszały próg prowincjonalnego klasztoru, wdziewając habit młodziutkiego Marcina.

Chabrowski zdecydował się na opowieść o młodym powołaniu, wyborze klasztornego życia i przede wszystkim gorzkiej codzienności życia za murami. To temat nienowy. Raz na jakiś czas odżywają dyskusje, spekulacje, a pikantne szczegóły wydobywane są w celach propagandowo-komercyjnych. Populistyczne zabarwienie większości tekstów podejmujących to zagadnienie staje się przeszkodą w wybronieniu tych autentycznie dojrzałych. A relacja Skrawków… to głos ważny. Po części bowiem tylko stanowi rozrachunek z przeszłością, po części zaś jest przestrogą ogólną, którą odnieść możemy do innych życiowych sytuacji. Jak pisał o książce Wacław Oszajca: „Rzecz dzieje się w klasztorze, ale może wydarzyć się wszędzie indziej, wszędzie tam, gdzie rodzi się cokolwiek nowego”. Autorowi udało się uchwycić bolesny styk dwóch pokoleń – ukazać obraz zaniedbania młodych przez ich wychowawców. Zaniedbania wynikającego nie tyle ze złej woli, ile z braku wiedzy i głęboko zakorzenionego w samych wychowawcach niezdrowego obrazu pielęgnacji powołania.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.