Lato 2021, nr 2

Zamów

Nie zbiskupiał

Prostota to jeden z kluczy do rozumienia „Żyta”, jak go nazywaliśmy w Krakowie podczas studiów filozoficznych. Był naszym asystentem, potem profesorem, dziekanem od spraw studenckich, a następnie kilka lat dziekanem Wydziału Filozoficznego Papieskiej Akademii Teologicznej. Choć więź ta nigdy nie została przerwana, jednak wtedy była najsilniejsza, znaliśmy się najbliżej, potem życiowe przeznaczenia rzuciły każdego z nas w innym kierunku.

Jednak chyba wtedy wszystko się stało i w tamtym okresie „Żyto”, czy Ziutek, ukształtował swoją osobowość, żeby potem sprostać kolejnym zadaniom. Coraz wyższe godności, w przeciwieństwie do wielu innych duchownych, nie zmieniały go. Był i chciał zostać sobą, zależało mu na własnej autentyczności i stwarzaniu innym takiej sytuacji, żeby też mogli być prawdziwi, bez uniżoności, którą tak lubią niektórzy hierarchowie.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Znaliśmy się od początku powstania PAT, gdzie jako „przyboczny” jeszcze wtedy ks. prof. Józefa Tischnera współtworzył wydział filozofii. Śmiało mogę powiedzieć, że współtworzył, bo mimo że był wtedy tylko asystentem, odznaczał się ogromną aktywnością, jak zawsze wszędzie go było pełno. Jednocześnie to on uczył nas, „uciekinierów” z komunistycznych i państwowych uczelni, prawdziwie europejskiego studiowania. […]

Był to stan wojenny, lata osiemdziesiąte, nasza bieda była wtedy tak autentyczna, że czasem trudno było się do niej przyznać. Im mniej kto miał, tym bardziej to ukrywał. Jednak „Żyto” wiedział zawsze i o nic nie trzeba było go prosić, miał „sieć” współpracowników studentów, którzy podpowiadali, kto nie ma gdzie mieszkać, kto nie ma za co żyć, kto potrzebuje lekarstw albo butów na zimę. Organizował te sprawy błyskawicznie, czasem nawet nie wiedzieliśmy, skąd i jak. Pożyczał książki, które wtedy były trudne do dostania, przywoził z zagranicy najświeższe pozycje, o których nawet nie mogliśmy marzyć – Poppera, Wittgensteina, Ricoeura – czasem dawał je nam w prezencie, wiedząc dobrze, że nie jesteśmy w stanie za nie zapłacić.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.