Jesień 2020, nr 3

Zamów

Pojednana różnorodność

Myślę w tej chwili o tekście zapisanym w Ewangelii św. Jana. Uczniowie Jezusa pozostają po Jego śmierci w strachu i bólu w zamkniętym miejscu. Jest napisane: „drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” (J 20, 19). Ale, jak czytamy dalej, Jezus przyszedł przez zamknięte drzwi, ukazał im swoje rany i tchnął na nich ducha pokoju i przebaczenia. Dał im dar i misję przebaczania i uzdrawiania, szerzenia pokoju i pojednania.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ze strachu przed Żydami mieli drzwi zamknięte… Możliwe, że wtedy był to strach realny – proces emancypacji młodego Kościoła od Synagogi nie był zawsze lekki i spokojny. Echa ówczesnych sporów i polemik możemy do dziś znaleźć w Nowym Testamencie i w Talmudzie, i są to słowa do dziś obustronnie raniące. „Strach przed Żydami” budował mury między Kościołem a Synagogą jeszcze przez wiele stuleci, w czasach, gdy strach ten był karmiony tylko przesądami, urojonymi „obrazami nieprzyjaciela”, a zapewne i nieczystym sumieniem. Przez wieki to Żydzi żyli w „chrześcijańskiej Europie” za murami gett i często to oni mieli się czego bać: przez te mury nie przychodził z chrześcijańskiego świata Jezus z pozdrowieniem pokoju, ale mordujący i rabujący motłoch.

Za murami oddzielającymi światy żydowski i chrześcijański – a chodzi mi tu przede wszystkim o mury w myślach i w sercach – w wieku dwudziestym miała miejsce zbrodnia, która do dziś napawa nas grozą. Warszawskie getto stale jest obecne w pamięci ludzkości, podobnie jak Auschwitz, Lidice, Kołyma i Katyń. Chociaż myśli i serca tych, którzy zaplanowali i wykonali zgładzenie żydowskiego narodu, opanowała neopogańska ideologia krwi i ziemi – pogaństwo, które nienawidziło tak samo judaizmu, jak i chrześcijaństwa – to jednak my, chrześcijanie, nie możemy uciec od pytania, kto wystawił te mury, za którymi to wszystko mogło się na taką skalę i tak spokojnie dokonać. Gdyby nie było stuletnich murów antyjudaizmu, czyli religijnej wrogości, chrześcijanie na pewno potrafiliby powiedzieć zdecydowanie „Nie!” grzechowi antysemityzmu, rasowej nienawiści, a krzyk ofiar Szoah przenikałby głębiej do ich uszu, serc i sumienia. I dlatego tym większy szacunek należy się tym chrześcijanom, którzy – zwłaszcza tutaj w Polsce – ofiarnie pomagali Żydom w najcięższych godzinach historii narodu wybranego, często z narażeniem własnego życia i życia swoich własnych rodzin.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.