Jesień 2020, nr 3

Zamów

Czy wielokulturowość ma przyszłość

Migracje ludności od zarania dziejów stanowiły istotny element kształtowania demografii naszego globu. Grupy etniczne, plemiona, a czasem i całe narody, migrowały na nowe miejsca, poszukując lepszych warunków życia i zabezpieczenia swej egzystencji. To trwające przez tysiąclecia przemieszczanie się ludów nieustannie zmieniało obraz map politycznych i społecznych świata.

Także w XXI wieku doświadczamy wielu zmian ludnościowych na ziemi. Dzisiejszy świat jest bardzo zróżnicowany i coraz mniej monolityczny. Nieporównywalna z innymi wiekami łatwość podróżowania, gigantyczne migracje ludności spowodowane wojnami, konfliktami etnicznymi lub ucieczką z krajów objętych dyktaturami, prześladowaniami politycznymi, religijnymi czy rasowymi sprawiają, że coraz trudniej o społeczeństwa, które mogłyby charakteryzować się pełną homogenicznością swej struktury ludnościowej. Skutkiem migracji ludności jest m.in. to, że ustawicznie spotykają się ze sobą ludzie pochodzący z różnych środowisk, narodów i państw, a przez to także z różnych kręgów kulturowych, mówiący różnymi językami i wyznający często różne religie.

Współczesny człowiek musi zatem uczyć się koegzystencji z ludźmi wyznającymi inne wartości i patrzącymi na rzeczywistość przez pryzmat innych systemów aksjologicznych niż jego własne. Wszechobecna wielość kulturowa jest bowiem dzisiaj trudnym do zakwestionowania faktem. Często też potocznie, choć niestety nie zawsze słusznie, już samą wielość kultur nazywa się wielokulturowością.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W tym kontekście trudno nie pokusić się o próbę zdefiniowania tego, czym jest wielokulturowość, a także o poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co w wielości kultur jednak nią nie jest. Jeśli ktoś kiedykolwiek badał fenomen kultury samej w sobie, ten wie, że pragnienie jej zdefiniowania, pomimo podejmowanych już od dziesięcioleci prób, chyba jeszcze nie do końca się udała. Definicji kultury mamy bowiem wiele, niektóre są ogólne, inne podkreślają jakieś szczególnie ważne jej cechy. Być może dlatego nie ma wciąż pełnej zgodności co do tego, którą z nich przyjąć jako definicję pełną i całkowicie satysfakcjonującą.

Trudno zatem, by zaistniała jedna, ogólnie przyjęta definicja pojęcia pochodnego, jakim jest wielokulturowość. Najprostszym wyjściem byłoby założenie, że wielokulturowość ma charakter statyczny i jest po prostu obecnością w jednym miejscu i czasie dwóch lub więcej kultur. Wydaje się jednak, że zwykły pluralizm jeszcze wielokulturowością nie jest.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.