Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Albo wielokulturowość, albo tolerancja

W jaki sposób jeżozwierzom udaje się przetrwać zimę? – spytał raz Schopenhauer. Jeżeli tulą się do siebie zbyt mocno – ranią się nawzajem kolcami; a jeżeli są zbyt daleko, by móc się wzajemnie ogrzać – zamarzają. Rozwiązanie będzie zawsze kwestią równowagi między bliskością a oddaleniem.

Oto fundamentalny problem ludzkich relacji. Cenimy niezależność, ale uznajemy naszą współzależność. Potrzebujemy siebie nawzajem dla ciepła, przyjaźni i wsparcia. Jesteśmy zwierzętami społecznymi. W przyrodzie zwierzę oddzielone od grupy ginie: staje się łatwo ofiarą drapieżnika. Nasi przodkowie również żyli i polowali stadnie, z tych samych co zwierzęta powodów. Potrzeba bycia z innymi została na stałe zapisana w naszych umysłach.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Zarazem zbytnia bliskość tworzy napięcia. Rozwój indywidualności wymaga przestrzeni prywatnej. Życie na wsi, gdzie wszyscy nawzajem znają swe sekrety, może być klaustrofobiczne. Życie miejskie w znacznym stopniu zasadza się na stałym dążeniu do prywatności jako obrony przed fizyczną bliskością tak wielu innych. Zupełnie jak jeżozwierze staramy się osiągnąć równowagę. Nadmiar bycia razem pozostawia za mało przestrzeni, by pozostać sobą. Nadmiar izolacji rodzi samotność, alienację i rozpacz.

Problem, o którym mowa, postanowiliśmy określić mianem „tolerancji” – kluczowej cnoty w liberalnej demokracji. Idea ta obfituje jednak w trudności, z których kilka chciałbym tu przedstawić. Swoje rozumowanie toczyć będę dwutorowo. Zamierzam najpierw rozróżnić tolerancję rozumianą jako cnota moralna i jako cnota polityczna. Nie są one tym samym, a nierozróżnianie ich prowadzi do zamieszania. Następnie odniosę się do zagadnień terminologicznych. W siedemnastym wieku John Locke i jemu podobni mówili bowiem o tolerowaniu, nie o tolerancji. W ostatnim czasie przywykliśmy zaś do używania raczej słowa „wielokulturowość” niż „tolerancja”. Czy wszystkie te trzy pojęcia opisują na pewno to samo zjawisko: żyj i pozwól żyć innym? Czy może są czymś zupełnie od siebie różnym? Jasność jest tu istotna, bo tolerancja bywa osnuta mgłą niejasności i prowadzi do sprzecznych oczekiwań.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.