Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ksiądz z kobietą w kinie Nieznośnie gorliwi?

Ksiądz
Hadewijch Brunona Daumonta i Oczy szeroko otwarte Haima Tabakmana dotykają problemu poszukiwania Boga i sensu życia; ich bohaterowie walczą ze złem i grzechem w sobie. Nad wszystkim góruje opresyjność wyznawanej przez bohaterów religii, niepozwalającej im zrealizować się w życiu. Religia, czy to ortodoksyjny judaizm, islam, czy chrześcijaństwo stają niejako w poprzek ich szczęściu.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Bohaterka filmu Dumonta, dziewczyna o imieniu Céline (Julie Sokolowski), wychowana w luksusowych warunkach w niemalże „burżuazyjnej” rodzinie, chce całkowicie zmienić swoje życie. Wstępuje do klasztoru, tam przybiera tytułowe imię trzynastowiecznej flamandzkiej mistyczki i poetki.

Kobieta
W Hadewijch, Oczach szeroko otwartych, Jej drodze (Jasmina Zbanić sportretowała zamknięty świat fundamentalizmu islamskiego) czy Ludziach Boga pokazano odstręczającą, niszczącą twarz religii – jednoczy ona ludzi w walce przeciw wspólnemu wrogowi. Szuka raczej konfrontacji niż porozumienia. Tak w części tych filmów przedstawiono islam. Jedynie żyjący w zgodzie z prawdami swojej wiary muzułmańscy wieśniacy, z którymi przyjaźnią się trapiści z Ludziach Boga, przełamują ten obraz. W pozostałych przypadkach sami wyznawcy Allacha – a także sposób, w jaki traktują swoją wiarę – budzą nieufność, przedstawieni są jako zagrożenie. Twórcy Hadewijch i Ludzi Boga potrafili pokazać chrześcijaństwo jako religię, która wzywa człowieka nie do walki z innymi, samym sobą czy światem, ale do szukania pojednania z drugim człowiekiem, sobą i światem. Negacja i odrzucenie przez Céline tego, co ludzkie, co cielesne, wcale nie są drogą do Boga ani też drogą do prawdziwej siebie. Aaron, jeden z głównych bohaterów Oczu szeroko otwartych, w podobny do Céline sposób próbuje realizować swoją miłość do Boga – jego wiara, ortodoksyjny judaizm, każe ćwiczyć się w wyrzeczeniach i oddawać modlitwie. Muszę przyznać, Andrzeju, że zarówno zasady, jakie panują w zamkniętej islamskiej społeczności sportretowanej w Jej drodze czy nakłaniają do działania Nasira w Hadewijch, jak również te panujące w ortodoksyjnej żydowskiej społeczności – budzą mój niepokój i sprzeciw. Nie stawiam ich na równi, ale w obu widzę zagrożenie dla ludzkiej wolności.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 2-3/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.