Jesień 2020, nr 3

Zamów

Popteologia czy pseudoteologia? O pisarstwie religijnym Szymona Hołowni

Poruszanie tematów teologicznych językiem „odteologizowanym”, co Hołownia uparcie i konsekwentnie od kilku lat robi, to zabieg dość ryzykowny. Jednak twórca Monopolu… postanowił zaryzykować jeszcze bardziej i stworzył język, który sam nazwał pop-teologicznym. W opowieściach o wierze, Bogu i Kościele garściami czerpie z popkultury, wykorzystując jej obrazy, kody, ikony i wytwory. Oczywiście to zagadnienie jest niezwykle szerokie i godne osobnego opracowania, przyjrzyjmy się jednak kilku przykładom narracji Hołowni. W Tabletkach z krzyżykiem, w rozdziale pod tytułem Dlaczego Bóg był tak zazdrosny o głupie drzewko autor porusza kwestię grzechu pierworodnego. O człowieku sprzeciwiającym się Stwórcy pisze tak:

Zaprezentował powalającą logikę samochodu, który dochodzi do wniosku, że irytuje go ciągłe tankowanie i woskowanie nadwozia. Niech kierowca, konstruktor, sprzedawca i redakcja miesięcznika „Auto Świat” nie będą tacy mądrzy. Bo skoro ktoś nigdy nie był samochodem, cóż może wiedzieć o jego funkcjonowaniu. Grzech pierworodny nie polegał na jedzeniu owoców, ale na tym, że człowiek przyjął szatańską wizję Boga jako zazdrośnika, który zabrania wszystkiego – nie wiadomo po co i dlaczego. W tej sytuacji nasz przodek uznał, że sam będzie dla siebie najbardziej precyzyjnym punktem odniesienia. Zamiast jechać na niebiańskie pastwiska, zmarnuje życie, stojąc na parkingu, powtarzając, że jest wolny, niezależny i tak dalej.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W książce Bóg. Życie i twórczość, w rozdziale o Sądzie Ostatecznym Hołownia ubolewa nad ignorowaniem przez chrześcijan tematu paruzji:

Kiedy Joanne Rowling wydaje nowy tom przygód Harry’ego Pottera, pod księgarniami dniami i nocami stoją spragnione lektury nowych przygód czarodzieja kolejki. Na palcach jednej ręki każdy z nas może policzyć w swoim otoczeniu chrześcijan rzeczywiście przebierających nogami na myśl o tym, „co przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.

Kolejny przykład to w moim przekonaniu jedna z najlepszych historii autorstwa Hołowni – opisana w Monopolu na zbawienie przypowieść o tym, dlaczego z Bogiem należy spotykać się w Kościele:

Tym, którzy przekonują, że równie dobrze można pomodlić się w lesie, warto uświadomić, że zachowują się jak ktoś, z kim dziewczyna umówiła się na Rondzie de Gaulle’a, a on mimo to – bo tak czuje – pojedzie sobie do Piaseczna.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 2-3/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.