Jesień 2020, nr 3

Zamów

Bóg wśród ruin? dyskusja

Jacek Filek
„Bóg wie”… Kiedy tak mówię, słowo „Bóg” nic dla mnie nie znaczy. Większość Polaków używa tego słowa w rozmaitych związkach frazeologicznych w rodzaju: „broń Boże”, „wola boska”, „Bóg z tobą”. Jednak dziś najczęściej nie ma już w tych zwrotach świadomego odniesienia do Boga.

Dla mnie ważny jest język filozoficzny. Wiadomo, czym jest Bóg filozofów – nie jest to Bóg wiary. A Bóg teologów? Nie wierzę w teologię jako naukę, chyba że w teologię negatywną. Konstruowanie dowodów na istnienie Boga uważam za poronione, bo Bóg wiary nie może być Bogiem racjonalnie dowiedzionym. To samo dotyczy dobra. Żądanie dowodów na istnienie i czynienie dobra to absurd!

Jeśli chodzi o język chrześcijański, próbujący opisać Boga czy rzeczywistość Niewidzialnego, bardzo odpowiada mi formuła św. Jana, który twierdzi, że: „Nikt nigdy Boga nie oglądał”. I tak jest nie dlatego, że tak się przypadkowo złożyło. To nie jest przygodne – to jest istotowe. I św. Jan mówi dalej: „Jeżeli miłujemy się wzajemnie Bóg trwa w nas” (1 J 4,12). Właśnie ten Bóg, ,który „jest miłością /…/ w nas” (tamże, 4, 8 i 12) zaprząta mi myśli. Nie potrafię jednak myśleć o Bogu jako o osobie, do której kieruję jakieś intencje.

Andrzej Miszk
Mam za sobą kilkanaście lat silnej niewiary, która potem przerodziła się w agnostycyzm, a zakończyła dramatycznym nawróceniem. Te doświadczenia pozwalają mi zupełnie inaczej patrzeć na wiarę i niewiarę, zwłaszcza że sam wiele zawdzięczam osobom niemieszczącym się w katolickiej ortodoksji. Dostojewskiemu, który uważał, że katolicyzm jest w zasadzie ateizmem, bezbożnictwem – jego opowieść o Wielkim Inkwizytorze ukazywała głęboki zakłamany ateizm, potrzebujący religii, aby niewolić ludzi. To właśnie Dostojewski podtrzymywał we mnie intuicję religijną. Inną ważną osobą był Czesław Miłosz, jego eseje, wadzenie się z katolicyzmem, z gnozą, tłumaczenie Simone Weil – to było dla mnie bardzo inspirujące. Nie byłem wtedy w stanie znieść ortodoksów, mówiących z niewzruszoną pewnością: to jest wiara, w to masz wierzyć, a jak nie wierzysz, to jesteś poza.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Myślicielem, który na poziomie teoretycznym najlepiej ujął kwestie wiary i niewiary, był według mnie niemiecki jezuita Karl Rahner. On we wszystkich swoich wywodach na temat relacji do Boga, podkreśla, że wiara nie musi się wyrażać w tradycyjnych pojęciach, aby była wiarą.

Simone Weil uważała zaś, że jedni opisują dotknięcie człowieka przez Nadprzyrodzonego w tradycyjnych pojęciach wiary, gdy tymczasem inni nie potrzebują, a niekiedy wręcz nie chcą tego doświadczenia tematyzować, mówią więc o Bogu bezosobowym. Usłyszawszy kiedyś na zajęciach prof. Filka, że etyka – podobnie jak dobro – może być tylko jedna, pomyślałem, że należy on do wybranych. Wiara w dobro, a nie wielość dóbr, czyli de facto politeizm, jest dla mnie niestematyzowanym wyznaniem agnostycznej wiary.

Cała dyskusja w miesięczniku WIĘŹ nr 2-3/2011 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.