Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od redakcji

Pojednanie nie jest dziś modne. Częściej słyszymy lamenty nad „kiczem pojednania” – w relacjach między różnymi grupami społecznymi czy narodami – niż wyrazy uznania dla tych, którym przez przebaczenie udało się przekroczyć zaklęty krąg winy i oskarżeń.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Odrzucanie kiczowatości pojednania nie może jednak prowadzić do promowania życia bez przebaczenia. Niezależnie od siebie dwaj różni autorzy – Sebastian Duda i Konstanty Gebert – zwracają uwagę, że kiczowato przedstawiana jest także miłość, ale jakoś nie przestajemy kochać. Zarzut kiczowatości pojednania wynika zresztą często z mylenia go z lekceważeniem win czy zapomnieniem.
Jak przypomina Jan M. Piskorski, starożytni Grecy za drogę do pojednania uważali właśnie zapomnienie. Dziś powszechnie uznajemy, że podstawą pojednania musi być pamięć. Od pamięci bowiem nie da się uciec – ale jak z nią żyć, jak radzić sobie z bolesną przeszłością?

Szukając odpowiedzi, sięgamy w tym numerze WIĘZI po wiele przykładów, m.in. z Rwandy, Republiki Południowej Afryki, Nowej Kaledonii, Bośni i Hercegowiny. Nawet pojednanie wdów na końcu świata może nas czegoś nauczyć. Zachowując dystans do bieżących sporów, nie przywołujemy tym razem „wojny polsko-polskiej”, jak zwykło się ostatnio nazywać ostry spór dwóch partii dominujących w polskiej polityce. Nie można jednak nie przypomnieć znaczenia Listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r., co czynimy i w tekście, i w dołączonej do numeru audycji radiowej. Bez przebaczenia i pojednania naprawdę ciężko żyć.

Zbigniew Nosowski

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.