Jesień 2020, nr 3

Zamów

Wszyscy jesteśmy z PiS-u

Zbigniew Nosowski, rok 2005. Fot. Anna Róg

Na morderstwo, którego sprawca podaje motywy polityczne, politycy powinni reagować tak, jakby ofiarą była osoba z ich własnego ugrupowania. Wszystko inne jest sprawą wtórną.

W dniu mordu w łódzkim biurze Prawa i Sprawiedliwości miałem wieczorem wykład w Gorzowie Wielkopolskim. Hasło Gorzowskich Dni Kultury Chrześcijańskiej organizowanych przez tamtejszy Klub Inteligencji Katolickiej brzmiało „Miłość jest przykazaniem”, a temat mojego wystąpienia: „Kochaj bliźniego swego, także wroga politycznego”.

Powiedziałem w Gorzowie, że wobec morderstwa, którego sprawca podaje motywy polityczne, kluczową sprawą wydaje mi się uznanie, że tego dnia wszyscy jesteśmy z PiS-u. Zwłaszcza politycy powinni reagować na mord polityczny tak, jakby ofiarą była osoba z ich własnego ugrupowania. Wszystko inne jest sprawą wtórną.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wobec tragicznej śmierci łódzkiego działacza PiS dużo mniej istotne staje się dla mnie, jak to morderstwo komentuje Jarosław Kaczyński; co myślę o aktualnych działaniach kierowanego przez niego ugrupowania; co mówią na ten temat Antoni Macierewicz czy Stefan Niesiołowski; kto, moim zdaniem, bardziej ponosi winę za nakręcanie spirali nienawiści; wreszcie nawet, na ile sprawca jest osobą poczytalną. Istotą sprawy jest to, że niewinny człowiek padł ofiarą zbrodni uzasadnianej nienawiścią polityczną. Słowna nienawiść polityczna (wielo-, a przede wszystkim dwustronna) była zaś w ostatnich latach czołową „metodą” życia politycznego, a odpowiedzialność za to ponoszą konkretni przedstawiciele wszystkich ugrupowań.

Od wszystkich zatem można by oczekiwać gotowości do rachunku sumienia własnej partii. Niestety, natychmiast zaczęły się kłótnie rodem wzięte ze złej sprzeczki małżeńskiej: o to, kto zaczął i kto bardziej… Nie usłyszałem też spodziewanych słów z ust prominentnych przedstawicieli partii rządzącej. Jednak nie wszyscy jesteśmy tego dnia z PiS-u.

Tego samego dnia przypadała kolejna rocznica porwania i śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, a zarazem pierwsze liturgiczne wspomnienie nowego błogosławionego. Jego ostatnie słowa wypowiedziane publicznie, podczas rozważań różańcowych w Bydgoszczy, to: „Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku i zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. Jakże aktualne. Zastanawiam się czasem, dlaczego po upadku komunizmu trudniej nam kochać nieprzyjaciół…

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.