Jesień 2020, nr 3

Zamów

Krzyż jako substytut

„Ten krzyż był swego rodzaju substytutem pomnika” – powiedział Jarosław Kaczyński w nocy na Krakowskim Przedmieściu. Porażająca szczerość. Niechcący trafił w sedno: tzw. obrońcy krzyża w istocie byli obrońcami substytutu pomnika…

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie miałem i mam (od wczoraj także nowe) wobec postawy władz państwowych i kościelnych w tej sprawie, najbardziej cierpiałem z tego właśnie powodu – że święty znak chrześcijaństwa był znieważany, politycznie instrumentalizowany, sprowadzany do roli zakładnika, substytutu, partyjno-narodowego znaku rozpoznawczego. A tym samym radykalnie wypaczano naszą wiarę.

Oczywiście, nie mam złudzeń. Radykalni działacze będą nadal przedstawiać tę sprawę jako walkę z krzyżem Chrystusa, być może nawet będą przynosić pod Pałac Prezydencki kolejne krzyże, które uczynią substytutem substytutu pomnika. Zapewne uzyskają w tej sprawie wpływowych zwolenników także wewnątrz Kościoła. Już przecież robią co w ich mocy, by przenieść ludzi mentalnie w epokę stanu wojennego – śpiewają pieśni z tamtych lat; w „Boże, coś Polskę” zmieniają słowa na „Ojczyznę wolną, racz nam wrócić, Panie”; opowiadają o aresztowaniu krzyża i rzekomych prześladowaniach Kościoła; wspominają ks. Popiełuszkę, uznając bez dyskusji, że stałby on pomiędzy nimi; Tomasz Sakiewicz nawołuje do układania krzyży z kwiatów. Inni sięgają nawet głębiej w historię – przywołują za wzór „Non possumus” kardynała Wyszyńskiego. A ks. Stanisław Małkowski w pożałowania godny sposób między pieśni religijne, które intonował wczoraj na Krakowskim Przedmieściu, wplótł – z wyraźną satysfakcją na twarzy – bojowe okrzyki „Krzyż do góry, różaniec w dłoń! Bolszewika goń, goń, goń!”. Mają usta pełne „potrzeby prawdy”, a dają fałszywe świadectwo…

Dlatego zasadnicza moja reakcja na przeniesienie krzyża do kaplicy Pałacu Prezydenckiego to: satysfakcja, że wreszcie decydenci przestali umywać ręce, i nadzieja, że może wreszcie krzyż nie będzie już substytutem czegokolwiek… Spór o pomnik i o formy pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej będzie oczywiście trwał, ale trudniej będzie już go ubrać w szaty religijne.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.