Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nowy spór o równość

Szkody dla demokracji, jakie pociąga za sobą polityczna poprawność, związane są m.in. z tym, że wzmacnia ona władzę elit opiniotwórczych, która nie jest poddana kontroli społecznej. Elity te zaś – czasem czysto uznaniowo – narzucają zmienne w czasie kryteria, co jest na dany moment poprawne (a więc dopuszczone do dyskursu), a co nie. Swego czasu miałem sposobność przyjrzeć się z bliska ruchowi politycznej poprawności w Stanach Zjednoczonych – obok wspomnianych już podwójnych standardów, właśnie arbitralność rozstrzygnięć i „elitarne zamknięcie” najbardziej rzuciły mi się wówczas w oczy. Warto owemu „równościowemu elitaryzmowi” poświęcić nieco więcej miejsca. Charakteryzuje on bowiem także polskich przedstawicieli tego podejścia.

Kwintesencją „równościowego elitaryzmu” jest pogląd Magdaleny Środy, że środowiskom prorównościowej awangardy stanowisko pełnomocnika rządu ds. równego traktowania po prostu się należy. Innymi słowy, mogą rządzić naszym krajem różne formacje polityczne, ale tak czy owak ministrem ds. równości powinien być przedstawiciel „naszej” opcji.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Jestem głęboko przekonany, że w demokracji jest, a przynajmniej powinno być, dokładnie na odwrót. Warunkiem brzegowym demokratycznego sprawowania władzy jest istnienie realnej politycznej alternatywy dla rządzących. Nie chodzi o samo istnienie opozycji, która władzę chciałaby przejąć, ale o istnienie zróżnicowanej oferty programowej, obejmującej wszystkie ważne aspekty rządzenia i pozwalającej obywatelom jako wyborcom dokonać merytorycznego wyboru. […] Jeżeli urząd pełnomocnika rządu ds. równości. ma funkcjonować w strukturach władzy politycznej, powinny istnieć alternatywy co do sposobu sprawowania tego urzędu i realizowanego programu. Inaczej mamy do czynienia nie z demokracją, ale oświeconym elitaryzmem.

Magdalena Środa nie bez racji na poparcie swego elitarystycznego stanowiska przywołuje praktykę unijną. Tyle że nie zauważa, iż praktyka ta jest pod tym względem potwierdzeniem deficytu demokracji politycznej w strukturach unijnych.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 11-12/2010 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.