Jesień 2020, nr 3

Zamów

Krótka historia polskiego konserwatyzmu

Konserwatyzm kulturowy w mniejszym stopniu interesował się dylematami związanymi z rekonstrukcją państwa. Uznawał on za główną oś sporu przemiany kulturowe dokonujące się w świecie zachodnim, związane z erozją norm chrześcijańskich. Jedną z charakterystycznych cech tego środowisk było poczucie pozostawania poza głównym nurtem, wyobcowania i odrzucenia przez „salon” utożsamiany przede wszystkim z „Gazetą Wyborczą”. Pisma te dekonstruowały zasady poprawności politycznej, polemizowały z koncepcjami modernizacji, rozumianej jako dostosowanie do zachodnich wzorców. W przypadku „Frondy” był to świadomy i dość konsekwentny – zarówno w sferze ideowej, jak i estetycznej – przekaz o charakterze kontestacji. […]

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Rafał Matyja pokazuje w swojej książce „Konserwatyzm po komunizmie” ciekawy paradoks: wprawdzie około roku 2005 prawica zdominowała dyskurs publiczny, jednak „prawicowa hegemonia” nie „ustanawia […] nowych reguł gry, nie prowadzi do zapowiadanej zmiany ustrojowej, nie przynosi naprawy obyczajów”. W obu czołowych partiach konserwatyści nie zajęli też znaczącej pozycji, stali się dodatkiem do formacji, które nie były konserwatywne. PO stała się partią pragmatycznego centrum. Z kolei PiS okazało się ugrupowaniem centralistycznym, etatystycznym, posługującym się radykalną demokratyczną retoryką, co dało idei IV RP rewolucyjny, nieomal jakobiński charakter. […]

Kreśląc dalsze losy konserwatystów kulturowych, Rafał Matyja wspomina rozejście się ze swoim środowiskiem współtwórcy „Frondy” Rafała Smoczyńskiego oraz zerwanie z konserwatystami filozofa i ideologa „pampersów” Cezarego Michalskiego. W tym miejscu Matyja dotyka dylematu tych, którzy z pozycji kontestatorów przechodzą na pozycje uczestników systemu. Publicyści, dziennikarze czy twórcy wywodzący się ze środowisk konserwatywnych na dobre zadomowili się w sferze mediów – zarówno publicznych, jak i prywatnych. Często nie zauważając tego, stali się w gruncie rzeczy elementem wyśmiewanego wcześniej przez siebie „salonu”.

Cały tekst w numerze miesięcznika WIĘŹ 10/2010

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.